Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

IRENA SANTOR: JESTEM NADAL MŁODA DUCHEM

Opublikowany 2017/09/27

z IRENĄ SANTOR
rozmawia Teresa Gałczyńska
źródło FOT. Wikipediaz IRENĄ SANTOR rozmawia Teresa Gałczyńska źródło FOT. WikipediaIrena Santor/ z domu Wiśniewska/ niekwestionowana gwiazda polskiej piosenki. Bohaterka wielu programów muzycznych TVP M.in.: Szansa na sukces, Wideoteka Dorosłego Człowieka. Karierę wokalną zaczynała w Mazowszu, w 1951 r. Tam też poznała swojego przyszłego męża Stanisława Santora – skrzypka i koncertmistrza orkiestry radiowej i tam przez czysty przypadek wykonała swoja pierwszą solową piosenkę.


                                 Punktem zwrotnym w karierze  Ireny Santor był Pierwszy Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie w 1961 r., gdzie zajęła I miejsce piosenką Embarras.
A wszystko zaczęło się od Kabaretu Starszych Panów… Któregoś dnia, w zobaczyłam w TVP Basię Kraftównę, która śpiewała walczyka Embarras. Tak bardzo spodobała mi się ta piosenka, ze powiedziałam do męża: chciałabym chociaż raz w życiu móc ją zaśpiewać, …ale inaczej, tak szeroko…. Dzień później, wezwał mnie do siebie Władysław Szpilman szef rada i pokazał mi fortepianówkę utworu to był walczyk Embarras. Poczułam się jak w bajce. Spełniał się mój najpiękniejszy sen. Szpilman jednak dodał: Jeśli dobrze to pani nagra zdobędzie pani paszport na festiwal do Sopotu. Ale, jeśli źle to - zabiorę !!! To zbyt ważna i dobra piosenka! Nagranie się udało i Irena Santor pojechała na festiwal, a tam nie tylko jej interpretacja zyskała poklask jury, ale również sam utwór. Zarówno piosenkarce i piosence przyznano bezkonkurencyjnie I nagrodę.
                                        Sopot był dla niej zresztą bardzo szczęśliwym miejscem. Cztery lata później wróciła tam, aby zdobyć kolejne laury i III nagrodę. Ale najpierw wszystko zaczęło się od KFPP w Opolu. Był rok 1966 r. - Dwa tygodnie przed festiwalem w Opolu, do radiowego studia M-1 Piotr Figiel przyniósł mi swoją piosenkę „Powrócisz tu”. Miałam mieszane uczucia po jej wysłuchaniu, więc powiedziałam: „Nie, nie Piotrze to nie dla mnie ! Zbyt ekspresyjna. Nie chce jej!” Figiel zareagował stanowczo: „ – „Dość już tych lirycznych piosenek! Musisz coś zmienić w swoim stylu! Zaśpiewasz: „Powrócisz tu!” I zaczął grać, przekonywać, protestować, na liczne opory piosenkarki, namawiać. A w trakcie tych sprzeczek szybko ustalił dla niej tonację, wstał, wręczył jej nuty i oświadczył. Za tydzień jest próba i masz być gotowa. I wyszedł. W ciągu kolejnych dni Figiel napisał aranż na orkiestrę, bo bardzo mu zależało, aby piosenka znalazła się na opolskim festiwalu. Irena Santor rzeczywiście pojawiła się na próbie, ale nie dlatego, że zmieniała nagle zdanie, tylko z ciekawości, jaki też Piotr napisał aranż. Doskonale wiedziała, że ostatecznie może jeszcze odmówić wykonania tej piosenki Gdy tylko usłyszałam pierwsze akordy, przepiękny, obszerny, rozpisany na partie instrumentalne wstęp, wiedziałam, że muszę to wykonać. Pomyślałam: Trudno zęby sobie połamię, ale zrobię to ! Muszę!!!

                   źródło fot: Oficjalna strona artystkiźródło fot: Oficjalna strona artystki W ciągu tych dwóch tygodni pracowała nad wokalem, ćwicząc po kilkanaście godzin dziennie. A, gdy wręczano jej zasłużoną I nagrodę na opolskim festiwalu powtarzała w duchu – Dziękuję ci Piotrze za twoja determinację Warto było!. W tym samym roku „Powrócisz tu” podbijała również serca sopockich widzów, ale międzynarodowe jury przyznało jej III nagrodę. I pomyśleć, że o mały włos w ogóle by tej piosenki nie wykonała.
Jakiś czas potem, Irena Santor była już znana i uznaną gwiazdą estrady i nadal przyjaźniła się ze Szpilmanem, który pewnego dnia zaprosił ją i kompozytora Leszka Bogdanowicza do siebie do domu. Chciał im pokazać swoje najnowsze kompozycje.- Grał nam rzeczywiście piękne piosenki, ale Leszek odkrył leżącą, gdzieś pod stertą nut inną piosenkę Tych lat nie odda nikt i upierał się, że właśnie ją powinnam nagrać. Nalegał, ale Szpilman bagatelizował jego wybór mówiąc, że takich kawałków, jak ten on pisze trzy w ciągu tygodnia, dlatego napisał ją pod pseudonimem Al. Legro. W końcu, nie mając wyboru zgodził się, żeby Bogdanowicz zaaranżował ten utwór. Gdy tylko utwór Tych lat nie odda nikt ukazał się na antenie radiowej, natychmiast stał niewyobrażalnym hitem, który zaczęła nucić cała Polska, stając się piosenką miesiąca, do tej pory chętnie puszczana w radio. A Władysław Szpilman do końca swojego życia nie mógł w to uwierzyć. Osobiście liczył głosy wówczas przesyłane listownie i powtarzał pod nosem: „że też coś takie przypadło ludziom do gustu.

 

Podobno tegoroczne wakacje spędza Pani, jak zawsze w Sopocie?

 

Już niebawem, w sierpniu jadę do mojego ukochanego miejsca, w Zaiksie i jak co roku bardzo się z tego cieszę. Będę wypoczywać, spacerować po molo i przechadzać się brzegiem morza, rozkoszując się naturą.

 

Ale nie dziką plaża..?

 

To prawda. Dzikich plaż mamy już chyba mało.

 

Pamięta Pani narodził się ten hit?

 

Któregoś dnia zadzwonił telefon: „Nazywam się Ryszard Szeremeta, jestem kompozytorem i z Krzysztofem Loganem mamy dla pani piosenkę, Czy pani pozwoli pani, że wpadniemy i zagramy to pani?”. -Ale ja nie mam i nigdy nie miałam fortepianu -powiedziałam – Nie szkodzi kontynuował nieznajomy mi głos- my nagraliśmy już tę piosenkę. Chcemy tylko, żeby pani jej posłuchała. Przyszli, wypili kawkę, puścili tę swoją piosenkę, a potem Szeremeta zrobił aranż , ja ją nagrałam i nagle się okazało, ze Już nie ma dzikich plaż stała się wielkim hitem. A, gdy usłyszała ją Agnieszka Osiecka powiedziała do mnie – Wiesz Irka….Sama bym chciała taki hit napisać.

 

I pomyśleć, ze cała Pani kariera zaczęła się od Mazowsza i ludowej piosenki „Ej przyleciał ptaszek”….

 

Zgadza się. Byłam niespełna dwa tygodnie w zespole, gdy dyrektor Mazowsza Tadeusz Sygietyński zapytał czy znam tę piosenkę, a jeśli tak mam wyjść przed chór i zasiewać. Oczywiście znałam , bo wszyscy ją w Mazowszu nucili, ale ciągle szukano solistki, która mogłaby ją wykonać. Zaśpiewałam. A, jak skończyłam dyrektor dodał: „Od tej pory będziesz miała 40 przyjaciół i 60 wrogów”, bo chórze śpiewało czterdziestu chłopców i sześćdziesiąt kobiet. Ale pomylił się…

.

Pani droga do kariery zawsze układała się po różach?

Przecież sama Pani doskonale wie, ze to niemożliwe. Gdy w 1959 r. odeszłam z Mazowsza, ale tak naprawdę nie wiedziałam, co będę robić? W tym czasie mój mąż pracował w orkiestrze Stefana Rachonia, który dowiedziawszy się, że jestem wolna zaprosił mnie na próbne nagranie piosenki Maleńki znak. By potem to nagranie pokazać szefowi radia- Władysławowi Szpilmanowi, który podobno miał powiedzieć” Nie znam tego głosu! Kto to jest” Rachoń na to” Ale czy ci się podoba?” - Tak - zripostował Szpilman- wprawdzie niewiele jeszcze umie, ale niech zostanie u nas i nagrywa ”. I to był klucz do wszystkiego, Himalaje szczęścia móc nagrywać z Rachoniem, a jednocześnie uczyć się. A, ze Maleńki znak stał się wielkim przebojem, piosenkę puszczano przez wszystkie, wielkie megafony na placach budów, podczas odbudowywania Warszawy- ten właśnie moment zaważył na mojej drodze artystycznej. Ale, jak to mówią nic nie dzieje się bez przyczyny…..Fot. Oficjalna strona artystkiFot. Oficjalna strona artystki

 

Co zatem......

 

Nagrałam szereg albumów solowych, ale gdy spotykam się z publicznością po koncertach słyszę że odmładzają ich moje koncerty, że są po nich szczęśliwi. Pięknieją…. I proszą o więcej. Miałam też trochę tęsknoty za tym, aby cos nowego nagrać. A kręći mnie ten świat- to akapit z piosenki Wojtka Młynarskiego „Jeszcze jeden świt”, mojej płyty.

 fot:. oficjalna storna artystki Najnowsza płyta PUNKT WIDZENIAfot:. oficjalna storna artystki Najnowsza płyta PUNKT WIDZENIA

Czyli zero narzekania o przemijaniu, starości… urodę ma pani od lat niezmienna….

 

Dziękuję. Czas idzie do przodu, ale co mnie to obchodzi. Jestem młoda duchem.

 

Dziękuję ślicznie za rozmowę.

 

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?