Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Witold Dębicki: JESTEM PRZYGOTOWANY NA UDERZENIE STAROŚCI

Opublikowany 2017/05/01

Nadal rozpiera go energia i choć dziadka nie przypomina,  prywatnie od wielu lat jest już dziadkiem, ma czworo wnucząt: 14- letniego Antoniego, Marysi ę /11 l./, Zuzi/ 9l./ i 7- letnią Klarę,  a także dziadka gra.  Ostatnio w „Hotelu 52” . Witold Dębicki nie może narzekać na brak propozycji.  Ma na koncie dziesiątki filmów i seriali, na plan których przez ostatnie 20 lat przyjeżdżał, aż z Poznania. Niedawno wrócił do stolicy, gdzie nadal mieszka jego mama, córki i wnuki. Czy wrócił wyłącznie z powodów rodzinnych…? Niechętnie chce na ten temat mówić.

Witold Dębicki, Międzyzdroje 2007, fot. Remigiusz Józefowicz, źródło: WikipediaWitold Dębicki, Międzyzdroje 2007, fot. Remigiusz Józefowicz, źródło: WikipediaZ Witoldem  Dębickim

Rozmawia Teresa Gałczyńska

 

Rozmawialiśmy już o  filmie „Krzysztof” , w którym zagrałeś Władysława Olewnika- ojca porwanego i zamordowanego Krzysztofa. Przyjąłeś tę rolę, bo zafascynował Cię scenariusz czy z powodów dramatyzmu tej historii?

 

Historia znana  jest nam wszystkim, bo media ją w swoim czasie słusznie nagłośniły. Ja musiałem się tylko przyłożyć w sensie interpretacji do tego trudnego tematu, ponieważ… ta historia trwa. Tragedia rodziny Olewników polega na tym, że sprawa jest ciągle nierozwiązana,  a prawdziwi mocodawcy nieznani. Śledztwo tragicznie niedbałe, intencje wielu osób niejasne. Kręcąc pierwszą części filmu myśleliśmy, że to się jakoś sensownie zakończy, ale sensownie- to w tym przypadku złe słowo…. Bo, jak taka historia może zakończyć się sensownie?. Dlatego w wersji fabularnej  zakończeniem jest moment, gdy zaczyna działać komisja śledcza.

 

Czy producenci filmu musieli uzyskać na ten film akceptację rodziny Olewników?

 

Oczywiście. Cała rodzina skupiona wokół Danuty, siostry- Krzysztofa musiała zgodzić się, aby całą tę historię pokazać.

 

Czy chcieli również zatwierdzać odtwórców głównych ról: Krzysztofa, ojca i Danuty?

 

 Nie wiem tego na pewno, ale nie sądzę, aby musieli i chcieli akceptować aktorów, którzy wcielą się w poszczególną postać. Dla nich,  jak i podkreślam -dla nas wszystkich Polaków- to jest wielka tragedia. Tragedię nierozwiązana i nieskończona. Miałem nawet propozycję spotkania się z ojcem Krzysztofa, ale to nie był najlepszy pomysł. Bo w niby, jakiej sprawie? Czy miałbym się do niego upodobniać? Nie chciałabym powielać błędów Richard’a Burton’a  w filmie- Sutjeska /1973/, w który grał legendarnego przywódcę jugosłowiańskich partyzantów  i  jeszcze wówczas żyjącego- Josip’a Broz Tito.  Zgrał tę rolę nijak, słabo, bo grał pod dyktando. Musiał być i szlachetny i zwycięski. Papierowy, a zarazem- pomnikowy. Fatalna rola, ale charyzmatyczna.  Podobną, rolą była postać- Władysława Olewnika.  Ojciec Olewnika To nie bohater narodowy, ale jeden z nas. Człowiek, który usiłuje dojść o prawdy. Taka rola  nakłada na aktora balast wrażliwości, żeby tragedię pokazać we właściwym wymiarze .

 

Wolisz wcielać się w postaci historyczne- autentyczne, jak Moczar / Czarny czwartek/ czy współczesne/  Licencja na wychowanie, Instynkt, Hotel 52/?

 

 Rola Moczara -to epizod, jedna scena, a film nie o człowieku, ale o politycznej walce ówczesnych diabłów. Szkoda mi „Hotelu 52”,  bo dziadek Natalii- to była fajna postać. Niestety nagle ten wątek zaginął. Z drugiej strony- kto teraz chodzi do kina?

 Kto ogląda te wszystkie seriale?  Ludzie młodzi i gospodynie domowe. Filmy dla młodych najlepiej się sprzedają, więc obsadzane są młodymi. Po co wpychać w nie duże role dla staruszków.

 

Zabrzmiało, jak nuta zgorzchnienia. I w taka nutę wpada aktor, który ma na koncie setki filmów i seriali?

 

Nie, nie to nie jest zgorzchnienie! Uważam, że nadal reprezentuje taki poziom , ze mogę wypełnić lukę, w swoim przedziale wiekowym, na którą zawsze będzie zapotrzebowanie. Nie mam w sobie goryczy, bo jestem przygotowany na uderzenie starości.

 

A może to brak dawnej pasji?

 

Może…? Faktycznie kiedyś ją niewątpliwie miałem i ….gdzieś po drodze straciłem.

A bez pasji nie można zajmować się sztuką w taki sposób, jakby człowiek tego pragnął. Mam kilka propozycji filmowych, od debiutantów… Przyjąłem je w nadziei, że zarażę się ich pasją-czego bym sobie życzył.

 

A może….zawód miłosny?

 

 Może…, ale na ten temat mówić nie będę! Wierzę, że gdy odnajdę partnera, przy którym będę mógł znowu się odbić i wzlecieć odnajdę również swoją dawną pasję.

 

Dlatego wróciłeś? Na stare śmieci do Warszawy?

 

No cóż, stało się. Przed laty wyjechałem do Poznania w nadziei, że uda mi się coś dobrego tam zrobić, cos zbudować. Udało się. Teraz przyszła pora na nowe….

 

Coraz więcej czasu spędzasz w Bieszczadach. Czy to nowe….- to wyjazd w Bieszczady na stałe? A co z filmem,  z rodziną,  co z twoim zawodem?

 

W Bieszczadach mam całoroczny dom,  a stamtąd, z Rzeszowa  samolot, więc na zdjęcia do Warszawy zawsze zdążę. Proste. Jestem już na emeryturze. Jestem  na tyle często w stolicy, że staram się łatać te braki rodzinnej frekwencji i  jakoś się to udaje. Mama rzeczywiście w miarę upływu lat potrzebuje więcej naszej uwagi, szczególnie, ze ma rozrusznik serca, więc wielu prac nie może już wykonywać. Staramy się jej pomagać, jak możemy. Jak przyjeżdżam odkurzam, robię zakupy. Ect..   W Bieszczadach jednak czuję się, jak w domu. Jadę do siebie. Mam tam swoje ukochane książki, laptopa . Telewizji programowo nie oglądam, bo wkurza mnie wszystko, szczególnie to, co dzieje się w polityce. A poza tym sieczka. Nie mam poczucia humoru na te idiotyzmy. A, jak przyjeżdżam do stolicy wolę pójść do kina. Dam sobie radę!

 

Dziękuję za kolejną rozmowę.

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?