Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Krzysztof Kowalewski cz. 1

Opublikowany 2015/06/24

W powietrzu unosi się zapach kawy. Krzysztof Kowalewski wchodzi z filiżankami. Jest w niezłym nastroju. Dobrze wygląda. Broda dodaje mu poważnego oblicza, ale wcale nie postarza. W niczym nie przypomina Zagłoby z Ogniem i Mieczem czy Rocha Kowalskiego z Potopu. Patrząc na niego, myślę o metamorfozach aktorów... cz. I

KRZYSZTOF KOWALEWSKI

 

 

WSPOMNIENIA MOJEJ MŁODOŚCI

 

Przedmowa

Dziś biografie, wspomnienia, książki, poradniki pisze niemal, co dziesiąty aktor. Do napisania tej książki,  nad którą spędziliśmy pół roku podczas ciężkich upałów w 2013 namówiła mnie moja była już agentka z JMC- Basia gwarantując, że książka się ukaże, bo jest już wydawca.

Pan Krzysztof Kowalewski raz, że nigdy o to nie zabiegał, dwa nie chciał tego robić! Nie wiedziałam wówczas, że w tym samym niemal czasie powstaje jego inna biografia.

Materiał został autoryzowany przez Pana Krzysztofa, a książka się nie ukazała, ale nie był o czas to czas stracony.

Krzysztof Kowalewski jest wybitnym, polskim aktorem filmowym, telewizyjnym, teatralnym, radiowym i tego typu reklama, ani mu nie przyniesie dodatkowego blichtru, ani też nie przełoży się na wartości materialne, ale nigdy też nie odmówił mi wywiadu. Będzie to więc wywiad rzeka. Może znajdzie się w końcu wydawca, który zechce to opublikować, bo chyba warto.

Dlaczego w końcu udało mi się go namówić na te krótką, choć barwną i niecodzienną opowieść?

Trudno powiedzieć… Może trafiłam na ten jeden z wyjątkowych dni, gdy nie potrafił odmówić? A może po prostu dlatego, że ta książka nie będzie tabloidową spowiedzią pełną sensacji.

 Krzysztof Kowalewski, choć jest legendą i osobowością największej miary polskiego kina- to mimo wszystko- człowiek skromny. Właściwie powinnam napisać, że to nie będzie książka, biografia aktora, ale jego kolejny występ. Występ w charakterze uroczego gawędziarza, który wzrusza, a chwilami bawi.

 Aktor opowiada bowiem o swoim życiu, dzieciństwie, smakach, ulubionych potrawach, swoich zaletach, ale także słabostkach.  Opowiada o rzeczach chwilami smutnych- jak momenty autentycznego głodu podczas ostatnich dni Powstania Warszawskiego, wesołych - gdy wskakiwał do walizki i mówił przechodniom: ”Dzień dobry” czy niecodziennych dla prawdziwego mężczyzny, gdy nagle przestał mu po prostu smakować alkohol. W dodatku o tym wszystkim mówi z urokliwą dla siebie swadą i  dużym poczuciem humoru.

Nie byłoby jednak Krzysztofa Kowalewskiego- takiego, jakiego zna go niemal każdy przeciętny widz i teatroman, gdyby nie jego role.       

W filmie Aleksandra Forda debiutował, jako Łucznik w adaptacji Sienkiewiczowskich Krzyżaków (1960) i  chyba nawet nie był to epizod, raczej statystowanie, pierwsze i krótkie pojawienie się na wielkim ekranie. Znamienne, bo jak się potem okazało przyniosło aktorowi profity w postaci kolejnych adaptacji filmowych Henryka Sienkiewicza, do których, jak się okazało Krzysztof Kowalewski miał szczęście. Przypomnijmy sobie prześmiesznego Rocha Kowalskiego z Potopu, albo Zagłobę z Ogniem i mieczem, czy Greka Kaliopuli z W pustyni i w puszczy

 Miał szczęście także do komedii Stanisława Barei. W filmach m.in.: Nie ma róży bez ognia (1974) zagrał milicjanta, dwa lata później wcielił się w rolę Michała Romana w Brunecie wieczorową porą czy Jana Hochwandera w Misiu (1981) , które to produkcje niewątpliwie należą już do klasyki i filmów kultowych.

Wystąpił w ponad stu dwudziestu rolach filmowych i zagrał tysiąc ról w Teatrze Polskiego Radia, znany radiosłuchaczom przede wszystkim za sprawą głównej roli w słuchowisku Kocham pana, panie Sułku. Ma na koncie wiele nagród i odznaczeń w tym: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (2002), Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2009) czy „Wielki Splendor (1992) Teatru Polskiego Radia, a także własną gwiazdę w łódzkiej Alei Gwiazd.

 Ale co wiemy o człowieku Krzysztofie Kowalewskim, który nie mówi dialogami z filmu, który nie gra w życiu jakiejś postaci?

 Co wiemy o nim prywatnie?

 Co lubi, czego nie lubi, co go drażni, a co cieszy, jakie ma poglądy na świat? Jak bardzo zmienił się od czasów dzieciństwa? Nie znamy jego losów w okupowanej Warszawie, nie przypuszczamy nawet, że ten „słusznej postury pan”, który nas rozśmieszał w tylu obrazach, przeszedł ciężką i solidną lekcje życia.

Tym bardziej warto poznać pewne szczegóły z biografii tego niezwykłego aktora, posłuchać, co mówi, prostym językiem, od siebie. Krzysztof Kowalewski jest szczery, niczego nie udaje. Jest smakoszem, ale nie żarłokiem. Ma poczucie humoru, ale nie jest tak zwaną duszą towarzystwa. Jest otwarty, ale skromny. Mądry lecz nie przemądrzały. Miły, ale nie nadskakujący nikomu.

Zna swoją wartość, ale się z nią nie obnosi. Nie jest plotkarzem, ale lubi anegdoty teatralne. Nie specjalnie kocha udzielanie wywiadów, – ale czy w dzisiejszych reklamiarskich czasach to nie jest zaleta?

To tylko tyle. A może, aż tyle….



Słuchała – Notowała – Napisała - Fotografowała:
Teresa Gałczyńska

 

Spotykamy się w domu Państwa Agnieszki Suchory i Krzysztofa Kowalewskiego, w jednej z willowych dzielnic na obrzeżach Warszawy. Dom raczej ukryty w zieleni drzew. Jest nieco bajkowy…
Zdalnie otwieraną bramę, strzeżonego osiedla otwiera sam gospodarz. Po zaparkowaniu samochodu wyjmuję dwie róże, które jak na 38 C wyglądają o dziwo świeżo. Przeznaczyłam je z myślą o aktorze, ale też jego żonie Agnieszce Suchorze -również aktorce. Jak się jednak okazuje Pani Agnieszka wraz córką Gabrysią w tym czasie przybywa na wakacjach w Sopocie. Szczęśliwcy – nad morzem w takie upały! Myślę o tym małżeństwie, pomiędzy nimi jest 31 lat różnicy, a tak się kochają. W dodatku córka Gabrysia, szaleńczo przywiązana do ojca, opowiada żartobliwie, że to jest tata na cały etat!
Pan Krzysztof uprzedza mnie w progu, że nie mam, co obawiać się głośno ujadającego pieska…., ponieważ jest niegroźny. Rzeczywiście po powitaniu i wręczeniu róż artyście ostrożnie wchodzę do pięknego salonu z widokiem na taras i ogród mając cały czas baczenie czy mały, ujadający piesek nie chwyci mnie przypadkiem za łydkę.
- Niech się pani nie obawia. Nie ugryzie. Wpuszczę teraz drugiego, to sunia, jest zamknięta w garażu. Strasznie krzyczy… Proszę ją tylko pogłaskać i zaraz się uspokoi. Czego się Pani napije?- I widząc butelkę wody mineralnej, którą stawiam na stoliku dodaje- Brawo! Mądrze pani robi w te upały.

- Kawy, jeśli byłby pan tak łaskaw….. Czarną, sypaną z mlekiem, jeśli jest mleko…
- Mam tylko rozpuszczalną, a mleko sojowe…Może być?
- Doskonale, poproszę.

Pan Krzysztof zaparza kawę. Ja obłaskawiam drugiego psa głaskaniem. Teraz mam obok siebie już dwa urokliwe kundelki, którym jak się później dowiaduje Pan Krzysztof i jego żona uratowali życie. Jeden z nich to Lepek, bo lepi się do garści. Znaleziono go nad ranem w ogrodzie, ktoś po prostu przerzucił go przez płot do państwa Kowalewskich i jak właściciele szacują może mieć teraz 3 – 4 lata. A obok jest Tula, stara już sunia, którą schorowaną zabrano spod jednego z drzew, była w opłakanym stanie. Miała już 3 operacje, ale najważniejsze, że żyje, jest nowym, wyleczonym psem i bardzo kocha swoich państwa.
Tuli się do nich jak typowa Tula. A jak mówi chińskie przysłowie”, Jeśli ratujesz komuś życie jesteś za nie odpowiedzialny”.
Powoli przygotowuję się do wywiadu sprawdzając dyktafon i zerkając do notatek. Zmieniam także miejsce chcąc być bliżej swojego rozmówcy. Mam czas na rozejrzenie się po domu. Obszerne, dobrze umeblowane mieszkanie. Tradycyjna, duża kuchnia, dyskretne oświetlenie. Taras. Piękny widok z okien. Jest chłodno w tym wnętrzu, co pozwala odpocząć od morderczych upałów na dworze. I jeszcze jedno, najważniejsze – ten dom ma duszę. A to już świadczy o gospodarzach.
W powietrzu zaczyna unosić się zapach kawy. Krzysztof Kowalewski wchodzi z filiżankami. Jest w niezłym nastroju. Dobrze wygląda. Broda dodaje mu poważnego oblicza, ale wcale nie postarza. W niczym nie przypomina Zagłoby z Ogniem i Mieczem, a już na pewno nie głupkowatego Rocha Kowalskiego z Potopu. Patrząc na niego, myślę o metamorfozach aktorów. To jednak wspaniały zawód, można wcielać się w różne charaktery, ale także cudownie zmieniać wygląd.
Popijając kawę w krótkim expose opowiadam o sobie... Mówię o sobie, mimo, iż przeprowadzałam z Panem Krzysztofem kilka wywiadów. Niestety z uwagi na jego zajętości zawsze były to rozmowy przez telefon. To nasze pierwsze spotkanie twarzą w twarz. Atmosfera jest luźna i bardzo przyjemna, więc przystępujemy do meritum.

Cdn...

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?