Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

SKOWYT - Marek Świerczek

Opublikowany 2015/09/07

Chciałem, żeby czytelnik odczuł, że w powieści nie mówi się o czymś, co jest tylko przeszłością, że to, co tam się działo, dzieje się wciąż. Z jednej strony, to, co wtedy się stało, ukształtowało historię Polski na następne kilkadziesiąt lat, z drugiej, walka między człowiekiem a zwierzęciem w naszych duszach odbywa się stale.

Marek Świerczek - Skowyt

Marek Świerczek- autor powieści SKOWYT urodził się w 1970 r. Jest pisarzem, historykiem i publicystą.

Jako publicysta współpracuje m.in. z miesięcznikiem STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE oraz Przeglądem Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jako publicysta zajmuje się historią (głównie dzieje Oddziału II Sztabu Generalnego WP w latach 1921-1926), publicystyką w zakresie stosunków polsko-rosyjskich oraz literaturą.

W działalności pisarskiej usiłuje wplatać treści historyczno-narodowe w konwencję powieści popularnej w jej różnych odmianach.

Jego powieści i opowiadania to swoiste hybrydy literatury historiozoficznej i sensacyjno-fantastycznej, w styku wielu konwencji literackich, przekraczającym ramy gatunkowe. Są w nich treści historyczne, ale też współczesność i wątki fantastyczne traktowane jako element postrzegania świata przez jego bohaterów., Marek Świerczek wykorzystuje w swoich powieściach poetykę filmową, dlatego czytelnik ma tu swój udział w interpretacji dzieła Nic zresztą dziwnego skoro pisarz współpracował z miesięcznikiem Alfred Hitchock poleca.

W 2006 r. zajął II miejsce w konkursie na opowiadanie grozy miesięcznika NOWA FANTASTYKA.

Jego powieść Bestia- wydana w 2007 r. , z fascynacją postmodernizmem i zabawą tropami literackimi, próbą połączenia powieści gotyckiej z narodową tradycją, wpleceniem obszernych fragmentów „Wiernej rzeki” – Stefana Żeromskiego – z opowieścią o polowaniu na wilkołaka na ogarniętej Powstaniem Styczniowym Żmudzi- to arcydzieło wątku narodowego.

W 2012 r. w powieści pt. „Dybuk” opisał terroryzowaną przez UB i zdziczałą wskutek wojny Polskę wplatając w treści historyczne anegdotycznie traktowaną historię opętania żydowskiego więźnia obozu koncentracyjnego przez duszę hitlerowskiego zbrodniarza.

W opublikowanej w 2015 r. powieści pt. „Skowyt” wykorzystał możliwości powieści detektywistycznej, by opowiedzieć historię poszukiwania morderców księży Suchowolca, Zycha i Niedzielaka rzuconej na drobiazgowo odtworzone tło historyczne roku 1989.

Powieść opowiada autentyczną historię morderstw dokonanych prawdopodobnie przez SB na księżach Suchowolcu, Zychu i Niedzielaku. W tekście wpleciono fragmenty autentycznych protokołów, opisów miejsca zdarzeń itp. Narracja jest prowadzona dwutorowo: w postaci opisu śledztwa prowadzonego przez oficera Departamentu II SB (czyli kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa) oraz pamiętniki poszukiwanego przez niego zbiega z tej służby.

ŚWIAT WG TESS’y poleca powieść SKOWYT- przeczytajcie bo warto!!!

 

 Z Markiem ŚWIERCZKIEM

Rozmawia KRZYSZTOF ZAJDEL

Trzecia powieść na koncie. „Bestia” osadzona w czasie powstania styczniowego, „Dybuk” w pogromowej Polsce 1946 roku, a „Skowyt” w 1989 roku...O co tu chodzi? Jakiś historyczny kod da Vinci?


Wierzysz w numerologię? (śmiech)

Nie szydź. Wiesz o co pytam: w poprzednim wywiadzie mówiłeś, że wybierasz celowo czasy, w których osadzasz swoje powieści, więc chcę zrozumieć, dlaczego 1989 rok? To nieodległa historia, a przy tym nudna, jak flaki z olejem. W szkole musieliśmy recytować okrągłe zdania o Okrągłym Stole i narodzinach demokracji...sztywniactwo!


Tak powiadasz? A przecież napięcie bierze się z tajemnicy, prawda? Na horrorach boimy się czegoś, co zaraz wyskoczy z szafy, ale nie wiemy, co – i to nas przeraża. Jak już wyskoczy i zaczyna ścigać półnagą bohaterkę po piętrach, staje się tylko ersatzem strachu.


Ale mówimy o 1989 roku, a nie o hollywoodzkich horrorach.


Mówimy o tym samym. Co roku celebruje się w Polsce rocznicę Okrągłego Stołu, ale nikt tak naprawdę nie wie, co wtedy się stało. Są dwie główne, całkowicie ze sobą sprzeczne – narracje i kilka dodatkowych, już w ogóle odjechanych. Ale, jak naprawdę doszło do bezkrwawego oddania władzy przez ludzi, którzy deklarowali, że jej nie oddadzą nigdy, nie wiemy. A więc mamy do czynienia z tajemnicą na miarę sporego kraju w Europie Środkowo-Wschodniej. Dodatkowo, wtedy sporo działo się w Polsce: w tajemniczy i nigdy niewyjaśniony sposób ginęli ludzie. Opozycjoniści, księża, ale także przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Kolejne tajemnice, prawda? Dlaczego mamy w Polsce czytać amerykańskie czy skandynawskie thrillery, skoro mamy historię, której zagadkami moglibyśmy obdarzyć całą Europę z naddatkiem?


Chcesz powiedzieć, że powinna powstać polska szkoła thrillera politycznego, bo mamy więcej do powiedzenia w tej kwestii?


Chcę powiedzieć, że Zachód jest nudny i przewidywalny. Jakież to tajemnice skrywa brytyjska historia? Społeczeństwo syte i nudne – ostatnia inwazja w 1066 roku,prawa i obyczaje niezmienne od setek lat, firmy funkcjonujące nieprzerwanie przez pokolenia...Tak samo jest w Skandynawii i USA. Dlaczego mamy się fascynować historyjkami wymyślanymi przez znudzonych życiem mieszczuchów i jeszcze do tego tworzyć ich nieudolne kopie?


Czyli, my Polacy znów chcemy pouczać świat?

My Polacy nie musimy nikogo pouczać, ale też nie musimy nikogo kopiować. Mamy ponad tysiącletnią historię, niestety pełną wojen, zdrad, skrytobójców, szpiegów...To może jedyny plus płynący z tego chaosu krwi i brudu: jako naród jesteśmy jak człowiek po przejściach, pokiereszowany i chory, ale z ciekawymi historiami do opowiedzenia.


Nie bałeś się zrobić kryminału z wątkiem mistycznym z morderstw księży w 1989 roku? Już „Dybuk” spotkał się z zarzutem szargania przez ciebie pamięci o Shoah jarmarcznymi historyjkami...


A jak inaczej opowiedzieć taką historię tak, by budziła emocje, a nie zniecierpliwienie? Dlaczego świat pamięta o wojnie secesyjnej? Czy nie dlatego, że kolejne pokolenia czytają „Przeminęło z wiatrem”? A rewolucja październikowa? Kto by o niej pamiętał, gdyby nie „Doktor Żywago”? Albo przykład najlepszy: komu by się chciało wczytywać w zawiłości brytyjskiej operacji dezinformowania Niemców, gdyby Follett nie napisał „Igły”? Tak, jak tysiące lat temu, historia jest przechowywana dzięki opowieściom snutym przez wajdelotów i „didów”, a nie przez prace historyków. Chciałem upamiętnić tamte zbrodnie, pokazać ich drugie dno i ukryty do dzisiaj sens.


No dobra, to inne pytanie: dlaczego bohaterem zrobiłeś esbeka? To wyjątkowo paskudna kategoria ludzi?


Sądzisz, że każdy, kto służył w SB był kanalią?


Z grubsza tak. Kto szedł do esbecji? Mendy gotowe sprzedawać własny naród.


Myślę, że niedobrze jest kategoryzować kogokolwiek. Pachnie to pogromami, wiesz? Zresztą, zauważ, że Robert też nie ma złudzeń, co do tego, gdzie pracuje. Brzydzi się tym, ale trwa w służbie, bo nie bardzo wie, co mógłby robić innego. Ten nowy świat, w którym mieliśmy żyć po 1989, dla niego jeszcze się nie narodził. On nie wierzy w to, że coś mogłoby się zmienić, ale gdy odkrywa, że system okazał się bardziej zbrodniczy, niż sądził, budzi się w nim człowiek, prawda?


To znaczy, że zetknąłeś w powieści dwie narracje? Z jednej strony Heller, który staje się z człowieka bestią, a z drugiej strony Robert, przeżywający odwrotny proces?


Cóż, ładnie, że to zauważyłeś. Leitmotivem książki jest pytanie, ile jest zwierzęcia w człowieku, a ile człowieka w zwierzęciu. I dodatkowo, na ile płynne są te granice? Czego potrzeba, by ktoś się stał zwierzęciem?


Albo na odwrót: czego potrzeba, by z bydlęcia zrobić anioła?


Robert nie jest aniołem. Kradnie, włamuje się do cudzych mieszkań, szantażuje i zabija bez wahania.


Ale w dobrej sprawie.


Niepotrzebnie dodajesz do tego niejasne kategorie moralne (śmiech). Robert cały czas działa na rzecz tej powszechnie znienawidzonej Służby Bezpieczeństwa Buntuje się dopiero, gdy pojmuje, że i tu go oszukano.

No tak, w twojej powieści, prócz wyprutych flaków i zmasakrowanych ciał, przewija się motyw kłamstwa. Kłamią wszyscy: Robert, prowadząc swoje dochodzenie, ludzie, z którymi się styka, jego przełożeni, władza...


Dlatego całe to zakłamanie PRL-u zostaje przeciwstawione czemuś, co nie chce i nie potrafi kłamać. Krew, nienawiść bez zwracania uwagi na konsekwencje, miłość bez wahań, samotność, walka o przetrwanie. Świat Natury w opozycji do ludzkiego brudu. Heller zabija, bo tylko tak może żyć w sytuacji, gdy człowiek już dawno w nim umarł.


Ale czemu zrobiłeś esbeka-mordercę z byłego księdza? Prowokujesz?

W żadnym razie! Artur musiał mieć w sobie dużą dozę mistycyzmu, by stać się tym, czym stał się w książce, prawda? Poza tym, on nie był księdzem, był jedynie w seminarium (śmiech).

No dobra, zejdźmy z filozofii. Pytanie, które muszę zadać: czemu tyle ahistoryczności w książce? Na przykład jeden z bohaterów ma przy sobie tekst piosenki Falco z 1998 roku, a w powieści mamy rok 1989?

Chciałem, żeby czytelnik odczuł, że w powieści nie mówi się o czymś, co jest tylko przeszłością, że to, co tam się działo, dzieje się wciąż. Z jednej strony, to, co wtedy się stało, ukształtowało historię Polski na następne kilkadziesiąt lat, z drugiej, walka między człowiekiem a zwierzęciem w naszych duszach odbywa się stale.


Czyli powtórka z „Dybuka” i „Bestii”? Tam były teksty Rammstein, tu Falco? A co z zapożyczeniami literackimi? W „Skowycie” też się bawiłeś w tworzenie rebusów literackich?


Nie. To tekst na serio.


A „Dybuk” nie był na serio? Kpiłeś z Zagłady?


No dobra, źle się wyraziłem. W „Skowycie” zrezygnowałem z postmodernistycznych zabaw, choć kazałem esbekom cytować wiersze klasyków w oryginale. Myślę, że rzeczywistość była mniej barwna.


Czyli tym razem pełnokrwisty kryminał polityczny bez literackich podtekstów i puszczania oka do czytelnika? Ciągniesz czytelnika po brudach PRL bez uciekania do postmodernistycznych zabaw tekstem?

Tak, choć...Cóż, nazwisko Heller znawcom literatury niemieckiej jednak coś mówi, prawda?


Dziękuję za rozmowę.

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?