Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Kilkaset niezadowolonych klientów z KRD nie jest dla nas problemem!

Opublikowany 2015/06/29

...czyli oszukani przez (NIE)rzetelną Firmę

Tysiące firm i osób prywatnych czują się oszukane przez rejestry dłużników. Grupa poszkodowanych, która właśnie się formuje, zamierza wytoczyć pozwy przeciwko Krajowemu Rejestrowi Długów z Wrocławia.

Rejestry dłużników powstały w celu rejestracji i ujawniania przypadków niesolidności firm i osób w regulowaniu zobowiązań. Dostęp do takich informacji pozwala potencjalnym wierzycielom (np. kredytodawcom)  uniknąć zawarcia umowy z podmiotami, które mogą okazać się niewypłacalne.  Rejestry dłużników nie zawsze jednak funkcjonują zgodnie z tymi  założeniami. Świadczą o tym liczne przypadki naruszeń dóbr osobistych – zarówno domniemanych dłużników, jak i wierzycieli.

 

Bezpodstawny wpis do rejestru

 

Za naruszenie dóbr osobistych poprzez wpis do KRD lub BIG grożą surowe sankcje prawne. Przekonał się o tym jeden z operatorów komórkowych, który bezpodstawnie umieścił dane swojego klienta na liście dłużników. Zapłacił za to wysoką cenę – zadośćuczynienie na rzecz poszkodowanego wraz z wszystkimi kosztami procesu.

Jak wynika z informacji krakowskiej kancelarii Proniewski Przybyłka – telekom domagał się od swojego klienta spłaty długu, który nie istniał i bezpodstawnie wpisał go do rejestru dłużników. W procesie o zapłatę należności sąd oddalił powództwo operatora, uznając jego roszczenia za bezzasadne. Mimo przegranej, operator przez blisko rok od zakończenia procesu nie złożył wniosku o wykreślenie swojego byłego klienta z rejestru. Tym samym uniemożliwił mu zawarcie umowy z innym dostawcą usług telekomunikacyjnych. Kolejna sprawa sądowa – tym razem z powództwa poszkodowanego – ponownie zakończyła się dla niego pomyślnie.  Sąd orzekł, że nieuzasadnione umieszczenie danych powoda na liście dłużników stanowi naruszenie jego dobrego imienia. Zgodnie z wyrokiem operator musiał zapłacić na rzecz swojego byłego klienta ponad 5.000 PLN zadośćuczynienia i pokryć wszystkie koszty procesu.

O ile opisana sprawa przywróciła pokrzywdzonemu dobre imię, o tyle problem nieprawidłowego funkcjonowania rejestrów wciąż pozostaje nierozwiązany. Wiele firm i osób prywatnych często nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że figuruje na listach dłużników. Nieuczciwość rejestrów jeszcze mocniej uderza w wierzycieli, narażając ich zarówno na  straty moralne, jak i finansowe.

 

Umowa nie do wypowiedzenia

 

Szukam firm i osób oszukanych przez KRD – to na forach internetowych najczęściej pojawiający się wątek pod adresem tej instytucji. Krajowy Rejestr Długów z Wrocławia cieszy się szczególnie złą sławą. Jak wynika z relacji klientów rejestru – koszty współpracy z nim niewspółmiernie przewyższają korzyści. A zerwanie umowy o świadczenie usług graniczy niemal z cudem.

Pomimo rozwiązania umowy (3 miesięczny okres wypowiedzenia) przysyłają mi faktury z pogróżkami typu: sąd, windykacja, blokady – pisze internauta na Biznesforum.pl. – Próbowaliśmy do nich dzwonić, kontaktować się osobiście, umówić się z dyrektorem, ale oni śmieją się w twarz (…). Inny przedsiębiorca żali się, że w ciągu pięciu lat trzykrotnie próbował rozstać się z KRD, ale za każdym razem „coś poszło nie tak”.

 

Głośny proces medialny

 

Z podobnymi problemami boryka się T. G, aktorka, dziennikarka i businesswoman z Warszawy. Zarzuca KRD wyłudzanie pieniędzy oraz nieprawidłowości w informowaniu i obsłudze klienta. Na wszystko ma papiery i nagrania. Przeciwko rejestrowi zapowiedziała głośny proces z udziałem mediów o zasięgu ogólnopolskim, ale taksówkarz z Wrocławia poinformował ją kto za tym stoi…..

Jak twierdzi – w trakcie rocznej współpracy już dziesięciokrotnie wypowiadała umowę KRD – zarówno telefonicznie, jak i korespondencyjnie. Za każdym razem bez skutku. – Rejestr kwestionuje odbiór mojej korespondencji, mimo że poczta potwierdza jej doręczenie – podkreśla dziennikarka. Dodaje, że firma wprowadziła ją w błąd również przy ustalaniu terminu obniżenia opłaty miesięcznej. – Podczas rozmowy telefonicznej, gdy chciałam zrezygnować ze współpracy, obiecano mi, że od chwili naszej rozmowy zamiast 338,25 PLN, będę płacić zaledwie 123.00 PLN i błyskawicznie przesłano mi nową umowę mailem do  podpisu, prosząc o niezwłoczne odesłanie, bo rozmawiająca ze mną konsultantka kończy pracę  – tłumaczy. Umowa rzeczywiście została odesłana i podpisana błyskawicznie , bo w tym dniu nasza agencja miała gorączkowy okres pracy, ale wszyscy są świadkami  tej  rozmowy. Nie trudno domyślić się, że kolejna faktura, którą otrzymałam, opiewała na niezmienioną kwotę.

 

Złowiona w sieci…..

 

  1. G. na co dzień prowadzi własną firmę – agencję dziennikarsko-medialną. Jej współpraca z KRD zaczęła się ponad rok temu. – W marcu ubiegłego roku zamieściłam na swoim blogu BEZ MASKI post, w którym opisałam jak padłam ofiarą oszustwa nieuczciwego kontrahenta – Konrada P. z Lublina – żali się dziennikarka. – Ani moja firma, ani zespół moich współpracowników, nie otrzymaliśmy do dziś zapłaty za stworzenie magazynu SKUTECZNY ADWOKAT, w którym miałam pełnić funkcję redaktor naczelnej. Wszystkie koszty pokryłam z własnej kieszeni i po wystawieniu rachunków odprowadziłam część podatków. Nie podpisałam niestety umowy, bo kontrahent był z Lublina i nie było z nim kontaktu – podkreśla. A co już jest największym skandalem!!!! Konrad P. cały numer opublikował na swoim portalu pomijając absolutnie prawa autorskie.

Po publikacji T. G, zamiast dłużnika, zaczęły się do niej zgłaszać firmy windykacyjne, obiecując skuteczne odzyskanie wierzytelności, mimo braku umowy. – Zdecydowałam się na współpracę z dwiema – w tym z KRD, której argumenty wydały mi się najbardziej przekonujące – tłumaczy dziennikarka. – Dlaczego miałabym nie zaufać konsultantowi renomowanej firmy , skoro zapewniał mnie przez telefon, że rejestr odzyska dług w ciągu miesiąca – dodaje.

Obietnica, choć atrakcyjna okazała się kompletnie nierealna, co oficjalnie potwierdza rejestr.

Nigdy nie możemy deklarować 100 proc. pewności, że ten dług zostanie odzyskany, chciałbym wiedzieć- kto tej Pani to obiecał – mówi Andrzej Kulik, rzecznik KRD. – Czasami dłużnik jest bankrutem i nie ma siły, żeby te pieniądze odzyskać - dodaje. Tyle, że na zniecierpliwienie T. Gałczyńskiej, która wielokrotnie kontaktowała się  z konsultantami KRD, otrzymywała odpowiedź, że dłużnik jest wypłacalny i to tylko kwestia kilku tygodni. Natomiast od zawarcia umowy mijały miesiące.

O braku profesjonalizmu i kultury korporacyjnej KRD mogą świadczyć również niektóre wypowiedzi konsultantów w rozmowach z klientami. – Każdy dłużnik słysząc nazwę KRD wymięka…..  – to najczęstszy argument akwizytorów zachęcający do korzystania z usług rejestru.

– Ja bym takich słów nie użył – przyznaje Andrzej Kulik.

Podkreśla przy tym, że największe trudności sprawia rejestrowi odszukanie nagrań rozmów z danym klientem, bo nie są w żaden sposób kodyfikowane.

– Nie mamy historii rozmów dla każdego klienta. Te rozmowy są owszem rejestrowane, ale jest ich dużo –  setki, tysiące dziennie – tłumaczy rzecznik. –  Najlepiej, gdyby pani Gałczyńska znała datę i godzinę rozmowy oraz nazwisko konsultanta, bo inaczej tego nie ustalę. A pani prezes Gałczyńska dostając setki maili i telefonów nie może tego ustalić, bo w jej firmie pracownicy nie informują dzwoniących osób, że rozmowa będzie nagrywana!!!

Bardzo podobne problemy rejestr ma z ewidencjonowaniem korespondencji.

–  Potrzebuję konkretną datę wysłania listu z wypowiedzeniem…Chodzi o to, żeby ta poczta nie zakopała się gdzieś w tych poszukiwaniach – wyjaśnia rzecznik. Zapomina dopowiedzieć, że panią T. G. zmuszono do złożenia pisemnej reklamacji na poczcie, na co dostała również pisemną odpowiedź, że list odebrano. Musiała jednak wysłać kolejny tzw. Żółta kartkę- za potwierdzeniem odbioru. – Wysłałam, musiałam poświęcić na to dodatkowy czas i nerwy, ale przestałam płacić faktury wiedząc, że KRD działa już tylko na zwłokę próbując uzyskać kolejne 3 miesiące na wypowiedzenie- dodaje poszkodowana przez Rejestr.

 

Rzetelna Firma nie taka rzetelna…

 

Pierwsze wątpliwości dziennikarki co do rzetelności rejestru pojawiły się już w pierwszym dniu ich współpracy. Bo, jak tłumaczy – przedstawiciel KRD złapał ją, gdy była akurat na zebraniu Zarządu, któremu przewodniczyła- jako prezes, więc musiała przerwać spotkanie, wyjść na klatkę schodową i tuż obok zsypu na śmieci, na parapecie okiennym podpisać umowę. Konsultant dodał, że przygotował umowę na większą kwotę nie umówioną telefonicznie 123.00 PLN, tylko ponad 300 PLN, bo zakres ich usług zapewni klientce dużo szersze spektrum usług i odzyskanie jej długo. Mimo prośby przełożenia terminu spotkania, została niemal zmuszona do złożenia podpisu na dokumencie, po czym kilka dni później dostała cały komplet gadżetów wręczony jej przez kuriera, dyplom wraz z pieczątką, że jej firma- jest rzetelną firmą. Historia współpracy T. G. z rejestrem pokazuje, że jej przeczucia okazały się trafne. Nie dość, że nigdy nie odzyskała swoich pieniędzy, KRD do dziś przysyła jej faktury i grozi sądem. – Nie zamierzam płacić za usługi, z których nie korzystam, bo dawno z nich zrezygnowałam – argumentowała jeszcze kilka miesięcy temu dziennikarka– Nie pozwolę, by ktokolwiek zastraszał mnie, a zwłaszcza firma, której zasady etyki w biznesie są mi kompletnie obce. Początkowo dzwoniono do mnie po kilkanaście razy dziennie nękając mnie pogróżkami. Czułam się, jak bym była pod presją jakiejś machiny mafijnej!!!!

Gdy dzwoniliśmy do biura prasowego KRD w 2014 r. obiecano nam przyjrzeć się bliżej historii współpracy z firmą T. G. i odnieść się do jej zarzutów. – Nic mi to nazwisko nie mówi, więc od ręki tego nie zrobię – argumentował z pewnością Andrzej Kulik. – Mamy tyle nagrań, że odszukanie tego właściwego jest dla nas mrówczą pracą – dodaje. Tyle, że to nie było jedno nagranie, a wiele i są też odwołania pisemne.

Pomimo naszych próśb rzecznik, nie sprecyzował również terminu ostatecznej odpowiedzi, tłumacząc się czasochłonną i skomplikowaną procedurą w jej sformułowaniu.

Nie wiem, ile to potrwa – podkreślił. – Wyślę do działu reklamacji informację o tym, że jest taka skarga i poproszę o przygotowanie danych. Nie przypuszczam natomiast, żeby ktoś dzisiaj zdążył to zrobić, zwłaszcza że oni mają już ileś zadań wyznaczonych.

 

Zła passa KRD nadal trwa

 

Rejestr nie zaprzecza niekompetencji niektórych swoich pracowników. – Nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów, a my mamy olbrzymią liczbę konsultantów – tłumaczy rzecznik. Potwierdza przy tym, że KRD przyznaje się czasami do tego, że jego pracownicy popełniają błędy i niewłaściwie obsługują klientów. Jego zdaniem tego typu przypadki zdarzają się jednak w każdej firmie. – Nie ma takiej firmy, która gwarantuje 100 proc. satysfakcji. Ubolewamy nad tym, ale to jest niemożliwe, żeby wszyscy byli zadowoleni – argumentuje. Ocenia również, że przy 350 tys. klientów, z którymi współpracuje rejestr, kilkuset niezadowolonych nie jest dla firmy żadnym problemem. Dodaje przy tym, że podwyższaniem kompetencji pracowników KRD zajmuje się dział kontroli jakości.

 – Po to on jest, żeby nagrywać i odsłuchiwać wyrywkowo rozmowy konsultantów – nie tylko wtedy kiedy są skargi – wyjaśnia. – Chodzi o to, żeby wyłapać wszelkie błędy i przestrzegać przed nimi pracowników podczas szkoleń.

O tym, na ile brak kompetencji akwizytorów KRD narusza dobra osobiste klientów powinien orzec sąd. Niestety do sprawy nie doszło…. Pani T.G w grudniu 2014 r. postanowiła wystąpić do jednego z banków o pożyczkę. Niestety konsultant poinformował klientkę, że to ona nie Kondrat P. widnieje w KRD jako ich dłużniczka. Postawiona pod ścianą i już bezsilna postanowiła zapłacić i wreszcie mieć to z głowy. Ale tu się myliła!!!  I to bardzo.

- Ku mojemu zdumieniu 10 kwietnia 2015 r. zadzwonił do mnie mecenas Pan Piotr K. z kancelarii prawnej z kancelarii Via Lex reprezentującej KRD informując mnie, że w związku w wydanym orzeczeniem przez Sad Rejonowy Dla Wrocławia- Fabryczna XV Wydział Gospodarczy „żąda natychmiastowej spłaty zadłużenia”, nie zdążyłam nawet zapytać, o jakie zadłużenie chodzi, bo przecież je uiściłam, ale ton pana mecenasa nakazywał natychmiastowe odczytanie maili. Było ich w odstępie minutowym (4) tej samej treści. Dowiedziałam się z nich, że zadłużenie dotyczy: odsetek, kosztów sądowych i kosztów klauzuli.  

Dziennikarka doprowadzona już do rozpaczy, jak „zaszczute zwierzę”- zapłaciła. Czy zgodnie z prawem? Nie sądzę!

                    I musi być coś na rzeczy, skoro MINISTERSTWO GOSPODARKI decyzją z 16.07.2013 r., kilka dni później 19 lipca. 2013 r. wycofało udzielony patronat honorowy RZETELNEJ FIRMIE  oraz IV edycję Złotych Certyfikatów Rzetelności, wzywając jednocześnie do usunięcia wszelkich informacji o patronacie honorowym z publikowanych materiałów. Spowodowane to było licznymi zgłaszanymi Ministerstwu Gospodarki zastrzeżeniami, dotyczącymi funkcjonowania Programu "Rzetelna Firma ", jak również przedstawieniem przez wnioskodawcę nieprawidłowych informacji, dotyczących zamiaru nie osiągania zysku finansowego z prowadzonego przedsięwzięcia.

 

Balbina Ochojska

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?