Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Marzena Fliegel: Wszystko jest możliwe

Opublikowany 2016/02/19

W pracy w policji przeszła przez wszystkie sekcje; począwszy do logistyki, sekcji dochodzeniowo- kryminalnej, operacyjnej, po prewencję. Kiedy, cztery lata temu pojawiła się szansa bycia aktorką w serial kryminalnym „Detektywi” podjęła wyzwanie.

Marzena Fliegel, fot. filmweb.plMarzena Fliegel, fot. filmweb.pl  Z Marzeną Fliegel

policjantką z serialu dokumentalnego DETEKTYWI

Rozmawia TERESA GAŁCZYŃSKA

 

Pani podoba się serial „Detektywi”?

 

 Formuła tego formatu pozostaje niezmienna. Nikt nie odchodzi, nie przychodzi, nikt nie ubywa. A zatem wszystko po staremu, choć niewątpliwe nowe i ciekawe wątki kryminalne, które  z pewnością zainteresują widzów.

 

Podobno Pani nic nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi..?

 

To prawda.  Jestem niesłychanie spokojnym człowiekiem, dlatego nic ekstremalnego się nie dzieje, z korzyścią dla całej ekipy filmowej. Nawet, jeśli czasem  denerwuję się panuję nad tym. Nie przenoszę swojego stresu i  nie rozładowuję go na innych, bogu ducha winnych . Wprawdzie człowiek całe życie się uczy i w końcu głupi umiera, ale trzeba się starać, aby panować nad emocjami.

 

Zapewne pomaga Pani w tym joga?

 

Rzeczywiście w pewnym okresie byłam bardzo zafascynowana jogą, choć ostatnio trochę ja zaniedbałam.  Joga daje wewnętrzny spokój, harmonię, możliwość wyciszenia i pomaga żyć ze stresem. Ale ja się nie stresuję.  Jestem wyrobnikiem, rzemieślnicą, która przychodzi, żeby wykonać swoje zadanie. Zagrać, Ustawić scenę, posłuchać realizatora i zagrać. A, jeśli coś jest nie tak, powtórzyć. Potem wsiadam w samochód i jadę do domu.

 

Pani dorosłe  już dzieci: Ina  i Adam /20 l./  sekundują Pani w nowej pracy?

 

Moje dzieci są już dorosłe i nie ekscytuje już ich to tak, jak na samym początku. Przyzwyczaiły się też do tego, że czasami jakiś człowiek podejdzie, zagada i poprosi  o autograf. Spowszedniało im to, ze jestem aktorką i nie jest to już dla nich żadna atrakcja.

 

Detektywi, Mój zastępczy dom, odcinek 842Detektywi, Mój zastępczy dom, odcinek 842

 

Czy Pani rodzice również pracowali w policji. Krytykują czasami fabułę wątków kryminalnych w których Pani gra?

 

Tata nie żyje, a mama mroźną zimą siedzi przed telewizorem i ogląda wszystkie seriale, które lecą, więc przy okazji i mnie. I zdarza się oczywiście, że jest krytyczna  twierdząc, że w realnym życiu  coś nie maiłyby szansy się wydarzyć. Ale nie tylko ona… Osoby, które parają się pokrewnymi zawodami, nie wspominając o policjantach,  niekiedy mówią, że pewne wątki powinny rozegrać się inaczej. Ale „Detektywi” to serial fabularyzowany, więc musi by w nim trochę fikcji.

 

Często spotyka się Pani ze starą paczką z policji?

 

W czasie, gdy ja zaciągałam się do policji, pracowało tam bardzo dużo osób pod czterdziestkę, więc przeszły już na emeryturę. Przyszły młodsze i trochę przyjaciół i znajomych mi się już wykruszyło, ale  nadal się widujemy, bo nie zmieniłam miejsca zamieszkania, nadal mieszkam w Bytomiu, więc spotykamy się  a to w sklepie, na ulicy i w itp. Miejscach.  Ale traktują mnie zupełnie normalnie. Dla nich nie ma znaczenia, że koleżanka z pracy, która kiedyś była policjantką, teraz jest aktorką. Wiedzą, że dzisiaj wszystko jest możliwe… /śmiech/

 

Zdarzyło się, że dostała Pani mandat do kolegów?

 

Miałam niejedną sytuację kłopotliwa na drodze, z której wybrnęłam, więc chyba mogę powiedzieć, że jeżdżę dobrze. Ale zdarzyło się oczywiście, że zatrzymała mnie policja. Z policjantami jednak można porozmawiać, próbować coś wyjaśnić. Natomiast, jak w Krakowie zatrzymała mnie straż miejska, to na dzień dobry potraktowali mnie punktami karnymi, zawyżając je  i cieszyli się, że taką osobę, jak ja mogą ukarać. Uważam, że jeśli nie zagrażam nikomu na drodze, to karanie wysokimi mandatami i punktami jest nie okey!

 

Jak odreagowuje Pani takie sytuacje i zmęczenie po pracy?

 

Najczęściej, jak wychodzę z samochodu, po kilkunastu godzinach pracy jestem już tak zmęczona, że wypijam kieliszek wina, biorę kąpiel i zasypiam. Tak naprawdę odpoczywam na łonie rodziny. Niedawno mieliśmy zimową, przerwę świąteczną, więc było ku temu wiele okazji. Teraz czekam na wiosnę i majówkę. Od czterech lat, od czasu, gdy pracuję w TVN, udaje mi się wyjeżdżać na majówkę nad morze. Zabieram z sobą moje „stare konie” czyli córkę i syna, których musze mieć wtedy przy sobie i wypoczywamy. To nasz nowa świecka tradycja. Uwielbiam ten okres, zapach naszego, polskiego morza i puste plaże. Coś fantastycznego.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?