Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

WILLA W ZAKOPANEM przy Stążyskiej 31 A, czyli SCHODY DO NIEBA

Opublikowany 2015/10/11

Do Zakopanego jeździłam z rodzicami od dziecka. Pamiętam, jak na Gubałówce zobaczyłam po raz pierwszy panią z telewizji Krystynę Loskę. Omal nie umarłam z wrażenia.

 

 

***

 

Rodzice robili mi sporo zdjęć, ale wtedy były tylko czarno-białe.

 

Zakopane ma swoją tradycję, jest jakby niepisaną- stolicą Tatr, więc nic dziwnego, że turyści napływają tam gremialnie właściwie  przez cały rok, niezależnie od sezonu. Jedynym problem były tylko noclegi. Zawsze byliśmy z nich niezadowoleni.

 

Jako nastolatka również odwiedzałam Zakopane z Księżmi Marianami i nawet na kilka miesięcy postanowiłam zostać u Urszulanek .  

 

 ***

 


Na kilka miesięcy…bo najwidoczniej zakon nie był moim powołaniem. Stała się nim scena.

***

W tym miejscu zawsze miałam niekończące się marzenie…., aby rodzice kupili mi małą, białą kuleczkę- owczarka podhalańskiego.  Niestety nie wyrażali na to zgody. Kupiłam pierwszego owczarka w Zakopanem, dopiero, jak stałam się dorosła. Ale tu zaczął się  prawdziwy problem…  

Nigdzie nie chciano mnie przenocować z małym 80 kg  -białym olbrzymem.

 

SCHODY DO NIEBA

I tu zaczęły się schody…Jak się potem okazało Schody do nieba, bo wtedy poznałam BEATĘ I TADZIA, do których od tamtej pory, kilkanaście już lat jeżdżę co roku, czasami częściej i…. nie wyobrażam sobie innego miejsca noclegowego, pod słońcem Tatr.

 

 

 

 

 

 

Telefonując po raz pierwszy miałam okazję rozmawiać z mamą Beatki, która już na wstępie powiedziała mi, że nie ma na tej posesji problemu z psami, bo całość jest ogrodzona, a jeśli chcę mieć dodatkowy komfort mogę wynająć nie pokój, a cały mały domek stojący powyżej na skarpie.

 

 

Tak też zrobiłam i jeszcze zaprosiłam kuzynkę z Grudziądza, bo mimo, iż domek jest mały jest w nim sporo miejsc noclegowych.

 

***

 

  Willa pod GiewontemWilla pod Giewontem

 

 

 

Podczas kolejnych pobytów wynajmowałam jednak już apartament z własną kuchnią i piękną łazienką z błękitną wanną, który zajmuje całe piętro willi i ma duży, drewniany balkon, gdzie mój piesek Sabinek spędzał całe noce.

 

 

 

 

Z upływem lat zaprzyjaźniłam się z Beatką, Tadziem i bardzo polubiłam ich dwóch, niezwykle uzdolnionych muzycznie synów. Teraz jeżdżę tam, jak do najbliższej rodziny.

 

***

 

Ponieważ wszystkie pokoje są piękne, spotykam tam wielu artystów: pisarzy, malarzy i naukowców, dla których to również wymarzone miejsce do tworzenia.

 

***

 

Wieczorami spotykamy się na najniższej kondygnacji willi przy kominku, gdzie można toczyć dysputy intelektualne do rana.

 

Nie mogę się już doczekać, kiedy pokażę to uroczysko moje Bernardynce….

Ale pojadę do moich PRZYJACIÓŁ już wkrótce NA PEWNO!

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?