Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Agnieszka Brzezińska: SCENA STAŁA SIĘ MOIM DRUGIM DOMEM

Opublikowany 2017/08/28

Piękna, delikatna, ciepła, o  niebywale silnej osobowości.  Zodiakalna ryba. Aktorka, modelka, właścicielka firmy LoonaFilm Production. Producentka, bizneswoman.  Zagrała w wielu serialach min: „Barwy szczęścia” , „Na wspólnej”, „Przyjaciółki”, „M jak miłość” itp.

Prywatnie mama 6,5 letniego Wiktorka. Uwielbia sporty, codziennie biega po 10 km, jeździ na rowerze. Miłośniczka tańców latynoamerykańskich. Doskonale prowadzi samochód.

Agnieszka BrzezińskaAgnieszka Brzezińskaz AGNIESZKĄ BRZEZIŃSKĄ

rozmawia- Teresa Gałczyńska

 

Jak na tak młody wiek osiągnęłaś bardzo dużo. Obie dostałyśmy propozycje od znanego producenta Leszka Kwiatkowskiego zagrania jednej z głównych ról w Kobiecie idealnej”. Uważasz się za kobietę idealną? 

 

My kobiety z reguły jesteśmy idealne (śmiech). A tak poważnie…, ideały nie istnieją. Każdy z nas ma wady i zalety i to jest piękne, bo jesteśmy indywidualnościami. Nie ma ludzi identycznych i powtarzalnych. Gdyby istniały wyłącznie ideały, świat byłby nudny.  Ja należę do kobiet, które wszystko w życiu osiągnęły ciężką pracą, wytrwałością i uporem. Na dodatek zawsze miałam pod górkę.  Tylko uśmiech i pogoda ducha czynią nas idealnymi , pięknymi.  W chwilach załamania, staram się widzieć pozytywy każdej sytuacji. Nie raz słyszałam opinie na swój temat: „Ta to się niczym nie przejmuje. Zawsze pozytywnie nastawiona”. Dlaczego miałabym pokazywać swoje łzy i poranione serce?  Jeśli jesteś człowiekiem otwartym na innych, skłonnym do pomocy i szczerej rozmowy, drugi człowiek odwzajemni się tym samym. Kobieta idealna- to kobieta zaradna, niezależna, inteligentna, z poczuciem humoru i dystansem do siebie. Taka właśnie jestem, choć na pewno nie jestem ideałem…. (śmiech).

 

Jak wyglądało Twoje dzieciństwo? Byłaś grzeczną dziewczynką?

 

Dzieciństwo miałam cudowne: bez komputerów, tabletów, cudów techniki ect. Uwielbiałam z rówieśnikami budować szałasy, wspinać się na drzewa i kochałam kopać piłkę. Byłam taką trochę chłopczycą. Więcej czasu spędzałam na boisku z kolegami, niż na zabawach lalkami.  Mam dwóch młodszych braci i siostrę, którymi opiekowałam się, jako najstarsza w rodzinie. Każde wakacje spędzałam u dziadków na wsi, w górach. Kochałam poranne wypasanie krów, zbieranie borówek w lesie, ogniska i górskie wspinaczki. Zawsze opowiadałam mojej babci  że zostanę aktorką. Mama, jak pamiętam była miłośniczką seriali brazylijskich. Pewnego dnia podczas obiadu oglądałam z nią odcinek „Esmeraldy”.  Do tego stopnia zauroczyłam się postacią głównej bohaterki, że na jednym odcinku się nie skończyło. To właśnie chyba wtedy coś zmieniło się w mojej osobowości. Mając zaledwie 6 lat chodziłam po mieszkaniu udając niewidomą.  Na dodatek wciągałam do tej zabawy koleżanki z podwórka. Mama była zachwycona. Już widziała we mnie przyszłą aktorkę.  To właśnie wówczas postanowiła zapisać mnie do miejskiego Domu Kultury. Od tamtej pory scena stała się moim drugim domem. Przez kolejne lata zamiast wracać ze szkoły prosto do domu, biegłam do domu kultury, do teatrów na próby przed spektaklami. Kochałam występować na scenie wcielając się w różne postaci. Brałam udział w konkursach recytatorskich.  Moje zamiłowanie do aktorstwa zrodziło potrzebę bycia w centrum uwagi. Byłam dzieckiem którego nie dało się nie zauważyć. (śmiech)

 

Z tego wynika, że już od dziecka wiedziałaś, że zostaniesz aktorką….

 

Rzeczywiście na scenie byłam od dziecka. Każdy dokonany wybór, był moim własnym. Prawdziwa  przygoda rozpoczęła się jednak, gdy zostałam nastolatką. Grałam wówczas na deskach Teatru Małego w Tychach. Wystawialiśmy sztukę z grupą „TnT” którą sami napisaliśmy pt. „Medeis”. („Siedem”) Na przeglądzie teatrów na Śląsku, w Myszkowie otrzymaliśmy nagrodę „Złotej Maski” i do dzisiaj pamiętam naszą radość, gdy wręczano nam nagrodę.. Sztukę reżyserował Jan Andrzej Fręś, któremu zawdzięczam dalszy rozwój mojej drogi zawodowej. Nieco później wzięłam udział w ogólnopolskim programie „Debiut”, który okazał się również sukcesem.

 

Jakie były Twoje pierwsze kroki w Warszawie?

 

Gdy ukończyłam 14 lat zobaczyłam w dwutygodniku  „Świat seriali” konkurs na sobowtóra znanej gwiazdy.  Żeby się zakwalifikować, wcześniej trzeba było wysłać swoje zdjęcia upodabniające nas do znanej gwiazdy. Mama zrobiła mi fotki w czerwonej czapce z daszkiem, wytartych jeansach, koszulce w paski i flanelowej koszuli. Wtedy na polskiej antenie królował serial „Zbuntowany anioł”  , a moją idolką była Natalia Oreiro. Zostałam zakwalifikowana  i  wtedy po raz pierwszy wyruszyłam do stolicy na sesję zdjęciową, którą wygrałam , a przy okazji wzięłam udział w pierwszym w życiu prawdziwym castingu do reklamy znanego napoju. Warszawa wydawała mi się ogromna,  ale  od pierwszej chwili wzbudziła mój zachwyt i postanowiłam, że jeszcze tam wrócę. Tak też się stało.  Po maturze postanowiłam zdawać do warszawskiej PWST i to była  moja pierwsza porażka w stolicy, ale nie poddałam się.  Złożyłam papiery do Szkoły Aktorskiej Państwa Machulskich i  tu się udało.  Nagrano ze mną program dla ogólnopolskiej stacji Viva pt: „Viva Celebrations”, gdzie mogłam na żywo porozmawiać ze znaną już wówczas aktorką Pauliną Holtz. Przeszłam metamorfozę. Przez kolejne lata grałam niewielkie role w filach i serialach, występowałam w reklamach, pokazach mody, sesjach zdjęciowych.

Zostałam twarzą znanej sieci sklepów w Polsce. Jednak show-biznes jest osiągalny tylko dla wybranych. Dlatego postanowiłam sama- dla siebie coś zrobić w tym kierunku.

 

No właśnie. Od 2 lat wspólnie z Grzegorzem Dziewanowskim przygotowujecie serial komediowy CENA SŁAWY- to ogromne przedsięwzięcie, które zmierza do szczęśliwego finału. Powiedz- jak to się zaczęło, skąd na to pomysł?

 

Po wielu trudach i porażkach związanych z castingami, postanowiłam że stworzę własny serial. Początkowo, 3 lata temu, sam pomysł zrodził się tylko w mojej i koleżanki głowie, ale z czasem włączył się do niego mój przyjaciel,   wspaniały scenarzysta, z ogromnym poczuciem humoru-  Grzegorz Dziewanowski.  Inspiracją na serial było prawdziwe życie w show- biznesie. CENA SŁAWY nikogo nie obraża,  tylko pokazuje rzeczywistość  artystyczną w krzywym zwierciadle. Bp dlaczego nie…? Przecież to komedia J  To jest serial dla widzów, nie dla środowiska. To oni zdecydują czy im się spodoba. Początkowo, za własne pieniądze nagraliśmy próbny trailer- zwiastun serialu. Powstała strona internetowa i Fan Page i o dziwo, mimo nieprofesjonalnej produkcji z braku środków od pierwszej chwili zyskały  tysiące fanów. Ten fakt był nie tylko dla nas ogromnym zaskoczeniem, ale potwierdził, że należy o ten serial walczyć, że ludzie w obecnej, trudnej egzystencji potrzebują  właśnie uśmiechu, komedii. Dlatego przez kolejne 2 lata nasz scenarzysta pracował nad nową formułą, detalami serialu i kolejnymi odcinkami. Teraz  jesteśmy pewni, że właśnie ten serial CENA SŁAWY podbije serca polskich widzów.

 

Agnieszka Brzezińska i Daniel Szczypa w serialu Cena SławyAgnieszka Brzezińska i Daniel Szczypa w serialu Cena SławyTrzy lata przygotowań, castingów na poszczególne role, montowanie ekipy, znajdowanie lokacji do zdjęć to naprawdę ogrom pracy. Czy w ciągu tego okresu miewałaś chwile załamania?

 

I to nie raz... Ale zgodnie z zasadą:” Co nas nie zabije to nas wzmocni”  tak jest też z nami. Zmodyfikowaliśmy i ulepszyliśmy scenariusz dzięki morderczej pracy Grzesia Dziewanowskiego, głównego scenarzysty, który poza pracą w serialu codziennie ma swoje obowiązki jako biznesman. Pracuje w praktyce tylko w nocy. Ja załatwiam sprawy, które normalnie prowadzi kierownik produkcji. Chodzimy na spotkania ze sponsorami, wysyłamy setki e-maili i wykonujemy dziennie dziesiątki telefonów, ale nie poddamy się. Chwile zwątpienia pojawiały się często, ale siły dodawał mi imperatyw, aby ten serial wreszcie powstał. W momentach typowej dla kobiety chandry szłam na zakupy, bo jestem zakupoholiczką  (śmiech). Ale gdybym każdą chandrę miała spędzać na zakupach, pewnie bym zbankrutowała. (śmiech)

 

 

 

O czym poza show biznesem w krzywym zwierciadle jest  CENA SŁAWY?

 

CENA SŁAWY  skierowana jest do każdego widza zarówno z małej, jak i dużej aglomeracji. Akcja dzieje się głównie w Warszawie i fikcyjnej wsi Januszowo. Losy bohaterów, ukazują blaski i cienie bycia gwiazdą i drogę, jaką trzeba przebyć, by trafić na pierwsze strony tabloidów lub na samo przysłowiowe „dno”. Miłość, ambicja, zdrada, zazdrość, przyjaźń, oszustwo, zemsta, przekupstwo, poświęcenie – w akcji serialu nie zabraknie silnych emocji, a wszystko okraszone jest ciętym żartem, odwołującym się do absurdów współczesnej rzeczywistości. „Cena Sławy” jest nie tylko zabawną opowieścią o perypetiach bohaterów, ale niesie też mądre przesłanie- szczególnie dla osób młodych, że próżność, brak szacunku dla ludzi, nadmierna ufność czy egoizm nie zawsze doprowadzą do szczęśliwego zakończenia. Świat show-businessu jest fascynujący i wciągający – ale też niebezpieczny. Akcja serialu odbywa się we współczesnej Polsce, dlatego widz znajdzie w nim wiele zabawnych nawiązań i aluzji do bieżących wydarzeń i rzeczywistości. Ponadto ukazuje kontrast pomiędzy pięknem polskiej wsi, a zgiełkiem wielkomiejskiego życia, dlatego każdy z widzów odnajdzie w nim coś, co jest mu bliskie.

 

Jesteś piękna, szczuplutka, zgrabna i niesłychanie urocza, a brniesz do przodu „jak czołg”, ale nie po trupach. Skąd bierzesz na to siłę?

 

Jestem optymistką i bardzo mi  to w życiu pomaga. We wszystkim staram się zobaczyć pozytywne strony. Zawsze wiedziałam kim chcę zostać i dążyłam do celu. Nie zawsze było kolorowo, ale życie jest przygodą. Dużym motorem napędowym- jest mój syn.  Odkąd pojawił się na świecie, moje życie nabrało barw. To cudowne słyszeć każdego dnia „Mamo kocham Cię”. Od początku powstawania serialu bardzo nam kibicuje. Ostatnio usłyszałam nawet zdanie :” Mamo, zrób w końcu ten serial.”

 

Agnieszka Brzezińska z synkiem WiktoremAgnieszka Brzezińska z synkiem WiktoremRzeczywiście masz niezwykle urokliwego synka. Widziałam, jak siedział cierpliwie podczas naszej kilkugodzinnej sesji do CENY SŁAWY. Inne dzieci by tego nie wytrzymały. Czy taki był od dziecka?

 

Cierpliwość to jego drugie imię (śmiech).  Rzeczywiście grzecznie czekał i nam kibicował. Bardzo polubił serialowe ciocie. To chyba ten wiek, w którym i ja pokochałam zawód aktora. Może sam zechce nim zostać.

 

Pamiętasz dzień jego narodzin? Co wówczas czułaś?

 

Z racji faktu, iż sama mam troje rodzeństwa, zawsze chciałam mieć rodzinę. Dzień ,w którym urodziłam syna był wyjątkowy. Mój mały Skarb, moja miłość. Poczułam się spełniona jako matka i jako kobieta. W zawodzie aktora ciężko jest pogodzić pracę z wychowaniem dziecka ale ja na trzy lata zrezygnowałam z kariery zawodowej i poświęciłam czas Wiktorkowi. Myślę, że to była najlepsza decyzja w życiu. Teraz jestem dojrzalsza i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jestem gotowa zagrać wiele emocji, wcielić się w różne postaci.

 

Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w wychowaniu dziecka? Bierzesz przykład ze swojej mamy?

 

Moja mama to wspaniała kobieta. Całe życie poświęciła wychowaniu dzieci, ale nie zapomniała o sobie. Spełniała swoje marzenia, nie zabierając nam siebie. Jest ciepła, radosna, zawsze mogę się do niej zwrócić po poradę czy dobre słowo. To dzięki niej jestem= kim jestem. Zawsze mi kibicowała  i wspierała w życiowych decyzjach. Ona jest dla mnie wzorem. Dzięki niej wiem, że cele osiąga się poprzez ciężką pracę. Dlatego tak bardzo boli mnie, gdy spycha się kobiety na drugi plan albo ukrywa ich osiągnięcia. Niestety, nasze społeczeństwo jest nadal zdominowane przez mężczyzn.

Mama jest moją przyjaciółką i ja chcę nią być dla swojego syna.

Chcę, żeby wiedział, że ma we mnie wsparcie i zawsze może na mnie liczyć.

 

 Teraz jesteś również producentką, słyszę jak od świtu załatwiasz ekipę filmową, dzwonisz do sponsorów, biegasz na castingi itd. Czy będąc tak zapracowaną mamą nie uważasz, że zabierasz Wiktorkowi trochę dzieciństwa?

 

Myślę, że można pogodzić karierę z wychowaniem dziecka. Trzeba jednak znać granice i umieć oddzielić życie prywatne od zawodowego. Cieszę się że Wiktorek uczestniczy w moim życiu zawodowym. Uwielbia jeździć ze mną na plany. Gdy tylko mogę zabieram go ze sobą. Zawsze po planie wybieramy się w ciekawe miejsce w Warszawie jak Zoo, Łazienki Królewskie czy Starówka. To mały odkrywca. Lubi poznawać nowe miejsca i zadaje mnóstwo pytań odnośnie odwiedzanych obiektów.

Serial co prawda pochłania mnóstwo czasu, zwłaszcza pozyskiwanie sponsorów., ale staram się wykonywać swoją pracę podczas pobytu syna w przedszkolu. Popołudnia i wieczory spędzamy razem. Chcę żeby pamiętał, jak fajnie było w dzieciństwie spędzać czas z mamą.

 

Co na obecnym etapie pracy nad przygotowaniami do CENY SLAWY jest najtrudniejsze?

 

Zdecydowanie pozyskanie sponsorów. Bardzo trudno jest sprzedać produkt i zmotywować ludzi do wyłożenia pieniędzy na coś, co nie wiadomo czy odniesie sukces. My oczywiście mocno w to wierzymy, ale ludzie z zewnątrz zawsze są sceptycznie nastawieni. Dlatego ważny jest dar przekonywania i wiara w siebie.

 

Jak się czujesz w roli producentki i bizneswoman? Wiele kobiet Ci zazdrości nie tylko urody, ale i powodzenia u mężczyzn.

 

Przyznam nieśmiało, że jestem bardzo świadoma swoich atutów, swojego ciała. Nie mam oporów przed tym, by je pokazywać. Uważam jednak, że najważniejsze to- podobać się samej sobie. Moim największym sprzymierzeńcem jest jednak zaraźliwy uśmiech (śmiech). Myślę ,że gdy już nie mam nic do powiedzenia, po prostu się uśmiecham. To zawsze działa. Uśmiechem można zjednać sobie ludzi. Nawet gdy ktoś jest nieprzychylnie do mnie nastawiony, ja wciąż się uśmiecham.  Założenie własnej firmy dodało mi pewności siebie i otworzyło okno na nowe możliwości. Nie chcę już tylko grać, lecz także produkować. Mamy z Grzegorzem tyle pomysłów, planujemy nawet fabułę kinową. Wszystko- co dobre jeszcze przed nami. Ważne by się nie zatrzymywać i iść po swoje.

 

 Jak wiesz od dawna jestem również dziennikarką, byłam redaktorem naczelnym i mam na koncie kilka tysięcy wywiadów. Często spotykałam młode, debiutujące aktorki, które wtedy wydawały się być urocze. Zawsze wtedy mówiłam : NIE ZMIENIAJ SIĘ!” Niestety po latach spotykałam nabzdyczone kretynki. Czy jeśli  TY odniesiesz prawdziwy sukces i zostaniesz przysłowiową gwiazdą nie odbije ci „woda sodowa”?

 

Staram się podchodzić do wszystkiego z dystansem. Uważam.  że jestem już w takim wieku, że woda sodowa mi nie grozi. Owszem, niczego w życiu nie można przewidzieć, ale uważam że jeśli ktoś ciężko pracuje na sukces, małymi kroczkami osiąga cele, to docenia trudy włożone w wykonywanie swojej pracy. Jeśli zaś sława przychodzi nagle, zwłaszcza w młodym wieku, można zwariować. Do wszystkiego trzeba mieć zdrowy rozsądek i podejście.

 

 Co teraz jest Twoim największym marzeniem życia?

 

Marzę  by „Cena Sławy” osiągnęła sukces w telewizji ;)

 

I tego Ci życzę dziękując za szczerą i mądrą rozmowę.

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?