Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Bożena Dykiel: NIE LUBIĘ SADZONYCH JAJ - Cz. II

Opublikowany 2017/04/30

Jedna z najbardziej lubianych polskich aktorek. Brawurowo zagrała role w filmach m.in: „Ziemia obiecana”, „Człowiek z  żelaza”, „Znachor”. Od lat widzowie pochuchali również jej Marię Ziębę z  serialu „na Wspólnej”, bo i w tę rolę aktorka wkłada całe serce.

Bożena Dykiel, fot. By Ja Fryta from Strzegom - Bożena DykielUploaded by Dudek1337, CC BY-SA 2.0, WikipediaBożena Dykiel, fot. By Ja Fryta from Strzegom - Bożena DykielUploaded by Dudek1337, CC BY-SA 2.0, WikipediaZ Bożeną Dykiel

Rozmawia Teresa Gałczyńska

 

Maria Zięba- to niezwykle silna osobowość. Nie męczy już Pani granie takiej hetery?

 

 Ukazały się takie plotki w jednym z tabloidów, ale to nieprawda! Ja nie pracuję,  pod rząd, przez  kilka dni, po 12 godzin. Ale to normalne, że bywam również zmęczona. Wbrew pozorom to bardzo ciężka praca. Na nakręcenie jednej sceny mamy zaledwie pół godziny. W tym czasie musimy ją wypróbować, nagrać wystarczającą ilość razy, w międzyczasie następuje przestawienie świateł i  kręcimy następną scenę. Codziennie kręcę po 16, a bywało, ze dwadzieścia scen, a w nowym systemie HD, trwa to jeszcze dłużej, bo zamiast 3 kamer, mamy tylko dwie. Ale spokojnie- jestem nauczona roboty taśmowej.

 

Temperament odziedziczyła Pani po mamie?

 

 Na pewno. Moja mama była niezwykle obrotną i żywiołową osobą. Tata pracował, więc musiała zajmować się całym domem i to  nie tylko gotowaniem, zakupami, mną, bratem , ale jeszcze naszym, dużo starszym, przyrodnim rodzeństwem  z poprzedniego małżeństwa. Podziwiałam ją, że ze wszystkim dawała sobie świetnie radę. Dlatego w serialu dbam o to, aby to nie była wyłącznie robota taśmowa. Żeby dać w niej również coś od siebie. Sama wymyślam czynności  dla Marii, bo najlepiej wiem, co w danym momencie powinna zrobić. Pomagam również kolegom, którzy mi partnerują.  Nie lubię tzw. sadzonych jaj –czyli dwie osoby siedzą za stołem i gadają. Taka scena- to jest najnudniejsza rzecz pod słońcem. Aktor musi ruszać się. Jak się rusza, to ekran żyje.

 

W swoim domu wprowadza Pani również taki wojskowy dryl?

 Czasami moje córki  uważają, że za bardzo się czepiam i  może lepiej by było, żebym nie kłapała dziobem./śmiech/ To prawda.

 

Wiem, że przywiązuje Pani dużą wagę do kultywowania tradycji świąt Bożego narodzenia i Wielkiej Nocy. Wyniosła Pani  te zasady z domu rodzinnego?

 

W naszym domu przywiązywało się dużą wagę do tradycji, ale  mama generalnie dbała o dom. Okna lśniły czystością o każdej porze roku  i  zawsze wisiały świeżo uprane firanki. To samo dotyczyło podłóg. Żadne tam lakierowanie! W domu pachniało pastą do podłóg. A, ponieważ moi rodzice mieli działkę nad Jeziorkiem Czerniakowskim,  to mama robiła również przetwory. Do chwili  obecnej pamiętam smak jej roboty dżemu z poziomek, zbieranych z naszej działki. Jak byłam młodą dziewczyną myślałam: Jezus Maria- to niemożliwe, żebym ja -kiedykolwiek chciała się   tak bawić i  godzinami gotować dżemy, piec na  niedzielę ciasto czy robić kopytka?  A jednak…

 

Okładka książki: Moje sekrety kulinarne, czyli jak robić, żeby się nie narobić Okładka książki: Moje sekrety kulinarne, czyli jak robić, żeby się nie narobić  Z okazji Wielkanocy sama Pani  piekła pasztety i to na kilka tygodni wcześniej… Pani książka kucharska nadal cieszy się dużym zainteresowaniem?

 

Nadszedł taki moment w moim życiu, że nie mogłam już otworzyć słoika z kupnym dżemem, który nie ma nic wspólnego z tymi, jakie robiła mama. Niestety parę przepisów zabrała do grobu i ciasta drożdżowego jej wypieku już nie powtórzę. Ale zaczęłam według jej przepisu robić przetwory: dżemy, ogórki, paprykę itp. I musiałam nauczyć się również innych. Moja książka kucharska  jest jednak  nietypowa. Obejmuje 12 miesięcy etapów życia rodzinnego, kinderbale, święta, niespodziewani goście, grillowanie na działce ect. Właściwie znajdują się w niej felietony kucharki- amatorki. /śmiech/  

 

Wiele kobiet zazdrości Pani nienagannej figury. Co trzeba robić, aby tak wyglądać?

 

Dbać o siebie i ćwiczyć. U kobiet najczęściej siada brzuch, kręgosłup, ręce, plecy i nogi, więc trzeba je wzmacniać. Jeśli się nie zagapię, bo z okna swojego domu mam piękny widok na las- ćwiczę codziennie pół godziny. Odpuszczam wyłącznie wtedy, gdy muszę wstać o 5, 30 i jechać 2o km na plan filmowy, na Chełmską. Ale wieczorem rozciągam się.  

 

A co z urodą? Często odwiedza Pani gabinety kosmetyczne?

Owszem do kosmetyczki, chodzę od 30 lat, w tym ostatnich kilka korzystam ze specjalistycznego gabinetu Sharley, gdzie o moją twarz dba pani Ewelina. Spędzam tam dwie godziny w miesiącu i wychodzę, jak nowo narodzona./śmiech/ Aleurodę również odziedziczyłam w genach, po mamie, która  nawet w bardzo dojrzałym wieku, nigdy  nie była pomarszczona, a ja mam -w sumie- niewiele zmarszczek. Podstawą jest masaż i nawilżanie twarzy, dlatego zawsze mam pod ręką wodę mineralną w sprayu. Twarz zmywam tonikiem , potem nakładam kolagen łączony z ceramidami, a na sam koniec  krem i to wcale nie najdroższy.  Uważam, że nasze polskie są naprawdę dobre.

 

A więc w kolejnych odcinkach Maria Zięba się nie zmieni?

 

Tego bym nie powiedziała…. Maria musi trzymać wszystko w ryzach, tym bardziej, że Włodek idzie w karierę polityczną, a na nią spada coraz więcej obowiązków: domowych, rodzinnych, barowych. Widzowie nie będą się nudzić.

 

Dziękuję za rozmowę i mam prośbę… Zbliża się czas letni- grillowania…. Poda nam Pani jakiś ze swoich szczególnych przepisów kulinarnych ?

grill mięsny

  • 1 kg cienkiej białej kiełbasy
  • szklanka jasnego piwa
  • 3 ząbki czosnku
  • po 1/2 łyżeczki czerwonej papryki, majeranku i rozgniecionych ziaren jałowca

Piwo wymieszaj z roztartymi ząbkami czosnku, przypraw papryką, majerankiem i ziarnami jałowca. Do marynaty włóż kiełbaski, marynuj ok. 2-3 godziny. Osącz, zwiń w ślimaczki, a następnie nadziej na posmarowane olejem patyczki do szaszłyków

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?