Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Grażyna Wolszczak: MAM SZCZĘŚCIE DO FACETÓW

Opublikowany 2017/05/28

Podziwiana przez mężczyzn za urodę, przez kobiety, za siłę wali i optymizm. W dziesiątej edycji TAŃCA Z GWIAZDAMI zachwycała znakomitą figurą, wspaniałymi kreacjami. Aktualnie gra w serialach, „Pierwsza miłość,  „Na Wspólnej”. W programie „Przychodzi baba do lekarza” doradza jak być zdrową i piękną. Prywatnie od 9 lat jest w szczęśliwym związku ze scenarzystą Cezarym Harasimowiczem.

Grażyna Wolszczak, fot. By Ziijon - Praca własna, CC BY-SA 3.0, źródło: WikipediaGrażyna Wolszczak, fot. By Ziijon - Praca własna, CC BY-SA 3.0, źródło: WikipediaZ Grażyną Wolszczak

Rozmawia Teresa Gałczyńska

Zastanawiasz się czasem, jakby potoczyło się Twoje życie, gdyby nie nagła śmierć Twojego męża- Marka?

 

Nie zastanawiam się, bo tego nigdy się nie dowiem. Tamto życie skończyło się, a teraz jest inne. Mam tylko nadzieję, że większych zwrotów akcji już nie będzie.

 

Wierzysz, ze dobro i zło do nas  wraca?

 

Wierzę. Niekoniecznie w tym życiu, ale prędzej czy później - wraca.

 

Czyli na wszelki wypadek nie złorzeczysz, nie rzucasz uroków…?

 

Nie złorzeczę, bo to nie w moim charakterze. Ale złoszczę się, jak ktoś mnie zrani

czy wkurzy. W pierwszym odruchu chciałabym- jak pewnie każdy- odpowiedzieć tym samym, ale wiem, że ta złość uderza przede wszystkim we mnie. Wszystkie frustracje wpływają na zdrowie człowieka. Nie da się całkiem uniknąć stresów, ale można się postarać, by trwały krótko. Więc staram się tych negatywnych emocji nie pielęgnować, ale je rozpuszczać, rozmywać, czy choćby ignorować. Tak by nie dominowały nad pozytywnym myśleniem. Można, po buddyjsku, zamienić nienawiść na współczucie. Spróbowałam, udaje się. Współczucie jest dobre. Nie chcesz zniszczyć, tylko pomóc.

 

Zły nastrój rekompensujesz sobie zakupami?

 

 Zakupy rzeczywiście poprawiają humor, ale nie rozwiązują problemów. Jak  mam problem - siadam i zastanawiam się – co mogę z nim  zrobić? A, jeśli nic się nie mogę , nie mam kompletnie na coś wpływu, w ogóle przestaję się tym zajmować. Niech się dzieje…

 

Podobnie postępujesz z mężczyznami?

 

Mam szczęście do facetów. Zawsze trafiałam na ciekawe i porządne „egzemplarze”. Nigdy nic złego mnie nie spotkało. Owszem, bywałam porzucana, cierpiałam, ale mówiłam sobie: to jego strata, widocznie tak  miało się to skończyć,  żeby coś lepszego w życiu mnie spotkało. To pomaga.

 

Twój obecny partner aktor, scenarzysta- Cezary Harasimowicz jest uwieńczeniem Twoich  wyborów damsko- męskich?

 

Można tak powiedzieć, bo jesteśmy razem już 9 lat i nic nie wskazuje na to, by coś się miało zmienić. Czasami ludzie się rozstają mimo szalonej miłości, bo brakuje w ich związku szacunku, lojalności, przyjaźni. My to wszystko mamy.

 

Skąd wiadomo, że to prawdziwa przyjaźń? Na dobre i na złe?

 

Lubimy być razem. Lubimy też osobno.  Nie jesteśmy zazdrośni, a stęsknić się za kimś też przyjemnie. Wiemy, że możemy polegać na sobie, że zawsze dostaniemy wsparcie w trudnej sytuacji. Wiemy, że nikt, nikogo nie wykorzystuje, że przyjemności i obowiązki dzielimy sprawiedliwie. Tak jest teraz i tak było w moim poprzednim życiu, czyli z Markiem. Wychowanie dziecka jest prawdziwym testem wytrzymałości związku, zwłaszcza jeśli trafi się tak trudny „egzemplarz” niemowlęcia, jak- Filip.

 

To znaczy…?

 

Nasz syn przez pierwsze trzy lata swojego życia prawie nie spał, za to „ryczał” nieustająco. Potem było coraz lepiej.

 

Czy akceptacja Twoich partnerów przez syna- była dla Ciebie istotna?

 

Podstawowa. Filip  zawsze bacznie przyglądał się każdemu mężczyźnie, który odwiedzał nasz dom. Badał czy to tylko kolega czy ktoś więcej… /ŚMIECH/ To było zabawne. Miał chyba jednak do mnie zaufanie. Czarka polubił  i zaakceptował właściwie od razu.

 

 Grażyna Wolszczak podpisuje swoją książkę, fot. By Beax - Praca własna, CC BY-SA 2.5 pl, źródło: WikipediaGrażyna Wolszczak podpisuje swoją książkę, fot. By Beax - Praca własna, CC BY-SA 2.5 pl, źródło: WikipediaJak długo trwa tzw. docieranie się w związku?

 

 Krótko. Żałuję, że Czarek zaakceptował nawet moje bałaganiarstwo. Na początku cierpliwie chodził i zbierał moje porozrzucane rzeczy.  W końcu się przyzwyczaił i teraz, jak chcę mieć porządek, sama muszę się pilnować…/śmiech/

 

A poza tym , że Cezary jest pedantem ma inne wady?

 

W jego fachu nawet ten pedantyzm jest zaletą. Codzienne między 9.00- a 13.00 siada i pisze, nie sądzę, że mnie udałoby się zachować taką samodyscyplinę.

 

Niedawno zmieniliście mieszkanie. Ze starej kamienicy w śródmieściu, przeprowadziliście się do nowoczesnego apartamentu Trio, na ul Stawki. To chyba przełom w waszym związku?

 

Nie przełom, ale konieczność. Wchodzenie  na wysokie, czwarte piętro z zakupami i walizkami dało mi w kość. A walizki to moja codzienność, mój zawód- to przecież zawód wędrowny. W dodatku zdarzyło się – raz po nartach, raz po Tańcu z Gwiazdami , że nawaliło mi kolano. To była największa motywacja, żeby rozejrzeć się za innym mieszkaniem. Teraz  mieszkam na dziesiątym piętrze, ale mam windę.

 

Urządzałaś mieszkanie sama czy wynajęłaś projektantów wnętrz?

 

Projektu i jego realizacji podjęli się architekci „Dekoratorni”z Tv4. Wyszło bosko! Od razu poczuliśmy się, jak w domu!

 

Twój syn Filip mieszka samodzielnie, skończył psychologię. Jakie są wasze, wzajemne relacje?

 

Wszystko wskazuje na to, że Filip dobrze wybrał, bo psychologia jest jego pasją. Wie, że zawsze może na mnie liczyć, mam nadzieję, że ja na niego też.  Tego jeszcze nie sprawdzałam...

 

Od czasu, gdy Twoja popularność znacznie wzrosła odczuwasz wokół siebie więcej życzliwych ci osób czy wręcz przeciwnie?

 

Nie zastanawiam się nad tym. Do internetu, na plotkarskie portale nie zaglądam, więc  żyję w błogim przeświadczeniu, że wszyscy mnie lubią. /śmiech/

 

Jak często spotykasz się z pytaniem na temat wyglądu?

 

Bez przerwy,  już się do tego przyzwyczaiłam. To trochę uciążliwe. Czuję się jak eksponat muzealny, który wszyscy oglądają i chcą dotknąć czy się nie rozsypie.

/śmiech/

 

Uchodzisz za jedną z piękniejszych polskich aktorek. To chyba miłe? Napiszesz drugą część „Jak być zdrową, piękną i bogatą”?

 

Nie, nie! To była jednorazowa przygoda, wybryk, jak z „Gwiezdnym cyrkiem” , czy „Tańcem z gwiazdami” -sprawdzenie, jak to jest robić coś, o czym się nie ma pojęcia.  Oczywiście zachwyty moją urodą są miłe i mobilizujące, bo staram się nie zawieść i jakoś dbać o siebie. Teraz wiosna, mam nadzieję zrzucić ze trzy kilogramy, więc znowu kupiłam karnet na siłownię. Zaczęłam cykl endormologii, zrobiłam mezoterapię, przede mną Exilis. Te wszystkie tajemnicze nazwy to zabiegi kosmetyczne w Miejskiej Farmie Piękności. Jak widzisz robię co mogę, by się nie dać...

 

DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.

 

NOTA

 

Ulubiony kolor- To się zmienia, ale zawsze szarości i czernie.  Uwielbiam-  jogę. Nie zgłębiam jej filozofii, traktuję ją jako fantastyczny sposób na rozciągniecie ciała, na odprężenie i relaks.

Ulubiona potrawa-  Zupa tajska, cezary robi pyszną

Najchętniej wypoczywam- na Kaszubach. Kaszuby są magiczne, wyciszone i kameralne, nie tak rozbuchane, jak Mazury. Nadal istnieją tam nie odkryte przez turystów tajemnicze zakątki przyrody. 

Moja największa wada- bałaganiarstwo.

Najważniejsi mężczyźni jej życia- partner- Cezary Harasimowicz, Syn- Filip/ 22/

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?