Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Hanna Konarowska: KTO ZMIENIŁ JEJ WIDZENIE ŚWIATA?

Opublikowany 2017/05/14

Delikatna, wrażliwa, inteligentna. Kiedyś zakompleksiona, dzisiaj w pełni świadoma swojej kobiecości i urody. Zagrała już w kilku serialach, ale widzowi tak naprawdę zapamiętali ją jako Renatę z serialu „Pittbul” jako- Wiolę z serialu M. jak miłość, właśnie skończyłą zdjęcia do niezależnej produkcji amerykańskiej „Otto. My life is a soundtrack” .Prawnuczka Jana Parandowskiego, wnuczka Andrzej Szczepkowskiego, córka aktorów Joanny Szczepkowskiej i i Mirosława Konarowskiego. Jest również partnerką aktora Jakuba Wonsa i młodszą siostrą aktorki Marii Konarowskiej.

Hanna Konarowska, fot. By Ja Fryta from Strzegom - Hanna KonarowskaUploaded by Dudek1337, CC BY-SA 2.0, źródło WikipediaHanna Konarowska, fot. By Ja Fryta from Strzegom - Hanna KonarowskaUploaded by Dudek1337, CC BY-SA 2.0, źródło WikipediaZ HANNĄ KONAROWSKĄ

ROZMAWIA Teresa Gałczyńska

 

Czy córka sławnych rodziców, dziadków i pradziadków miała poczucie, że jest kimś lepszym…?

 

W dzieciństwie byłam, raczej brzydkim kaczątkiem, wiecznie nie dorastającym do mojej przepięknej siostry lubiłam uczyć się, byłam grzeczna i bezproblemowa. Nawet przez myśl mi nie przeszło, aby uważać się za kogoś lepszego. Uważam, że moje dzieciństwo było magiczne. Dużo czasu spędzałyśmy z rodzicami w teatrze, a czasami rodzice teatr zabierali do domu, na przykład mama wracała w peruce, w teatralnym makijażu, bardzo to z siostrą lubiłyśmy. To były jeszcze czasy, kiedy dzieci cały dzień spędzały na podwórku, a nasze podwórko było wspaniałe, pełne dzieci.

Dziadek też wprowadzał magiczny świat w nasze dzieciństwo,. Jako senator nie musiał kupować biletów na tramwaj, czy autobus, ale nam mówił, że to dlatego, że jest czarodziejem. To był magiczny, rajski czas. Rodzice dużo pracowali, a że byli oboje aktorami chodziłyśmy z siostrą z nimi do teatru, a po spektaklu zwłaszcza mama wnosiła tę teatralną magię do domu, robiąc nam miłe niespodzianki. Przychodziła  np. w teatralnym makijażu i w perukach. To było cudowne, ciekawe i magiczne. Tak , jak i nasze podwórko na pięknej Starówce z mnóstwem dzieci. Mój dziadek wmawiał nam, że jest czarodziejem, bo jeździ bez biletu. A tak naprawdę, jako senator  był zwolniony z tego obowiązku. Tworzyliśmy wielką kochającą się rodzinę, ale ja nie miałam poczucia jest , że ta rodzina jest tak znana. Kiedy  mamę rozpoznawano na ulicy uważałam to za  rzecz naturalną.

 

Kiedy zorientowałaś się, że Twoja rodzina nie jest rodziną zwyczajną…?

 

Byliśmy i jesteśmy zwyczajną rodziną, tylko funkcjonujemy w sferze publicznej, jako artyści. Na pewno to, że w szkole, gdy wśród obowiązkowych lektur pojawiła się „Mitologia” autorstwa mojego pradziadka Jana Parandowskiego,  wpłynęło na to, że mogłam czuć się wyjątkowa, ale nie pozwalałam sobie na to. Byłoby to źle widziane i chyba słusznie. Jan Parandowski  mój pradziadek, a rodzice byli już znani z TV. Niestety kompleksy niektórych nauczycieli sprawiły, że dawali mi nieźle popalić….. ale dawałam radę, bo bardzo lubiłam szkołę. Myślę, że z tego ogromnego spadku po moim pradziadku, z tych jego mitologicznych arcydzieł za mało się wtedy cieszyliśmy, zbyt mało byliśmy dumni. A mieliśmy do tego prawo. Powinnam stanąć przed klasa i powiedzieć : To ja przeczytam ten fragment z Parandowskiego, bo to jest moje dziedzictwo. Niestety tej dumy z naszego dziedzictwa w nas nie zasiano.

 

Miałaś kompleksy…?

 

Oczywiście, że miałam, ale takie typowo dziewczęce kompleksy i jeden  główny: na temat urody siostry (śmiech)

 

Studiowałaś etnologie ekologię, potem kulturoznawstwo i jeszcze gender studies Czy rodzice próbowali ukierunkować cię na wybór zawodu aktorskiego?

 

Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. To było po prostu we mnie. Już jako mała dziewczynka wiedziałam, że będę aktorką. Gdy w wieku 11 lat17 czy 18 lat po raz pierwszy ten temat został poruszony w rodzinie, w związku z rolą Isi w Weselu. Przedtem nigdy nie udzielałam się w szkolnych teatrzykach, nie występowałam na akademiach.  Ale Teatr Powszechny poszukiwał dziewczyny do zagrania tej postaci. Wtedy mama postanowiła przygotować mnie do tego wystąpienia, a ja po raz pierwszy przekonałam się, jak wielką mi to sprawia frajdę.  Ale, że lubiłam się dokształcać studiowałam kilka kierunków również będąc na studiach aktorskich.

 

Twoja mama- Joanna Szczepkowska jest kobietą o dużej osobowości. Czy sprawdza się w roli babci?

 

Mama jest osoba bardzo wrażliwą i emocjonalną. ale i emocjonalną osobą. Dla mnie i siostry była wspaniałą, troskliwą mamą, dawała nam wiele wolności. pozwalającą nam na wszystko. Cały swój wolny czas, poza pracą poświęcała wyłącznie nam. Starała się poświęcać nam jak najwięcej czasu, ale też miała dużo pracy, co dzisiaj wspominam bardzo pozytywnie, bo byłam z niej bardzo dumna, pokazała nam model silnej, niezależnej kobiety. Nie sądziłam jednak, że bycie babcią może jej również sprawić wielką radość. Kocha naszą 3- letnią Zosie, jak własne dziecko, ale też nic nie robi bez uzgodnienia ze mną. No co najwyżej jakieś lody jej kupi śmiech) Ale wsparcie znajduję nie tylko w mamie. Mój tata jest wymarzonym dziadkiem,  a teściów nie mogłam sobie wymarzyć wspanialszych niż mam. Mamy ich pełne wsparcie i akceptację tego jak wychowujemy dziecko. Sam fakt, że dajemy sobie radę bez niani, świadczy o tym, że mamy wsparcie rodziny.i teściowie okazują nam wielką pomoc. Musze przyznać, że to duże szczęście mieć taką rodzinę.

 

Swojego partnera męża Kubę poznałaś w teatrze. To była miłość od pierwszego wejrzenia?

 

Poznaliśmy się podczas realizacji spektaklu w Teatrze Druga Strefa Druga strefa . Ale to nie była miłość love od pierwszego wejrzenia. Chyba nie… Trwało to jakiś czas, aż  po kilku miesiącach wspólnej pracy zakochałam się  i już wiedziałam, że to jest on. To pierwszy związek w moim życiu, kiedy usiadłam naprzeciwko mężczyzny, spojrzeliśmy na siebie i ja czułam, że to właśnie z nim chcę z nim chcę spędzić życie. Jak teraz patrzę na nasze dziecko, wiem dlaczego.

 

Poczęcie Zosi było aktem zaplanowanym…? Dojrzeliście do decyzji bycia rodzicami?

 

Decyzja o narodzinach Zosi była dojrzała i obopólna. Stwierdziliśmy, że chcemy mieć dziecko i jesteśmy na to gotowi. Wierzę w przeznaczenie. Dziecko zmieniło moje widzenie świata i mnie samej. Do chwili zajścia w ciążę nie wierzyłam w swoja kobiecość, nie miałam jej świadomości. W swoich oczach zawsze byłam jakaś taka…. nieforemna, niekobieca, ściema jakaś….(śmiech) Na początku kiedy pojawił się brzuch czułam się po prostu większa, grubsza, ale cały czas nie mogłam pojąć, że rośnie we mnie człowiek, zrozumiałam to dopiero, jak mała zaczęła kopać. Wtedy zaczęłam inaczej patrzeć na swoje ciało, Kiedy pojawił się brzuch, zresztą  bardzo późno, początkowo myślałam, że bardzo przytyłam, ale jak już  mała zaczęła kopać wiedziałam, że moje ciało zaczyna zmieniać się. Zaczęłam na nie patrzeć, jak na sprawną machinę działająca poza moją własną kontrolą …(śmiech) Nabrałam ogromnego szacunku do siebie.

 

Dlaczego akurat będąc w ciąży?

 

Nie wiem… Ta biologia poza kontrolą… Pojawiający się  nagle pokarm,  dzięki któremu można wyżywić maleństwo… To jest cudowne. Macierzyństwo to właśnie uświadomiona kobiecość. Oczywiście jako zodiakalny Bliźniak miałam gorsze i lepsze dni, ale w tych gorszych zawsze mogłam liczyć na mamę na mojego partnera i to mi dawało siłę.

 

Córeczka jest podobna do ciebie czy do Kuby?

 

Zosia jest podobna do nas wszystkich. Ma dużo cech rodziny Wonsów, ale wiele osób mówi, że najbardziej jest podobna do mojej mamy, szczególnie z młodości.

 

Oboje z mężem jesteście aktorami. Nie obawiasz się, że Wasz związek, jak wiele aktorskich małżeństw może nie przetrwać próby czasu?

 

Wychowałam się w teatrze, Kuba również, nie jesteśmy typowym małżeństwem aktorskim. Mamy do tego zawodu duży dystans. Nastały takie czasy, że dzisiaj nie stawiamy na teatr, film, serial, ale czekamy, co przyniesie nam kolejny dzień. Mamy trzeźwy stosunek do sztuki i tego zawodu, więc chyba nic naszemu związkowi nie grozi.

 

Twój dziadek- Andrzej Szczepkowski, a także mama piastowali stanowiska prezesów ZASP. Szczególnie Twoja mama jako osoba walcząca o prawa aktorów nadawałaby się na polityka. A ty..? Myślałaś kiedyś o tym?

Dawno temu miałam taki moment, że chciałam podziałać w polityce, pojechać do Brukseli i walczyć o pewne prawa. W podstawówce i w liceum było ze mną zawsze dużo kłopotów, bo wciąż kłóciłam się, buntowałam na niesprawiedliwość i choć jakby się uspokoiłam, nadal trochę z tego buntownika we mnie zostało. Niestety od momentu urodzenia dziecka to pragnienie zmieniania świata zeszło na plan drugi. Nie czytam o polityce, nie oglądam tak, jak kiedyś wiadomości, nie chcę wiedzieć, bo to, co się dzieje jest dla mnie niezrozumiałe. Zmieniłam się, wyciszyłam w sobie tę naturę buntowniczki. A być może to macierzyństwo zmieniło mój charakter…..

 

Twoja mama pisze, siostra również. Ty też odziedziczyłaś talent po pradziadku?

 

Napisałam jeden felieton w życiu i był to moment dla mnie bardzo stresujący, chciałam żeby wyszło, jak najlepiej, z efektu końcowego byłam zadowolona, ale nie wiem, jak został odebrany przez innych. Nie wiem czy mam talent pisarski, na pewno nie mam wiary w swoje pisanie, między innymi dlatego, że w szkole z dużą pobłażliwością traktowano moje wypracowania.   Nie mam talentu pisarskiego. A moje wypracowania w szkole traktowano… no…z dużą pobłażliwością. Strasznie były barokowe, zawiłe. Żałuję, bo chciałabym mieć taką alternatywę, jak pisanie. Wydaje mi się, że siostra ma talent literacki. Siostra myślę ma duży talent do pisania i pisze…ale do szuflady.

 

Twoje relacje z siostrą chyba nie były najlepsze…. Bywały trudne..?

 

Jak to relacje między rodzeństwem. Nie jest też łatwo kiedy wykonuje się ten sam zawód.Na początku nie było łatwo, chodziłyśmy na te same castingi, niestety nas mylono, co uważam za kompletny brak kompetencji osób, które nas na nie zapraszały, bo jesteśmy bardzo różne, również wizualnie. Ale rywalizacji  nigdy między nami nie było i nie ma. Jesteśmy na dobrej drodze, aby zostać przyjaciółkami. Jesteśmy sobie bardzo bliskie, z wiekiem nawet coraz bliższe.

 

Co Twoim zdaniem jest najtrudniejsze dla współczesnej, młodej pracującej matki?

 

Połączenie ambicji zawodowych, chęci pracy z macierzyństwem… Wprawdzie obowiązkami domowymi dzielimy się z Kubą fifty- fifty, on jest świetnym kucharzem, jak on pierze, ja prasuje i na odwrót, ale musimy to łączyć  z odpowiednią ilością czasu dla dziecka i pracą.

- Aktorstwo jest dla ciebie tym wymarzonym zawodem?

- Debiutowałam w Trzech Siostrach, co ze wzruszeniem wspominam do dziś. Jedną z najtrudniejszych rzeczy, jaką zrobiłam w swoim zawodowym życiu i z czego jestem bardzo dumna to rola w projekcie Ganymed Goes Europe, pokazywany, w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Mówiłam tekst Infatka, napisany przez Elfriede Jelinek, potwornie trudny i przejmujący. Cały projekt był - to monodram- Infantca , który mówiłam w Muzeum Narodowym , kilkunastominutowy tekst  przekazywany przy obrazie Velasgueza, przy którym stałam. Impresja na temat tego dzieła, europejski projekt. Od czasu ruodzenia Zosi zagrałam też w kilku serialach min:  Lekarze nocą i w M jak miłość ciekawą rolę Violi, dziewczyny z sekty. Szczerze mówiąc żałuję, że nie rozpisano tej postaci na dalsze odcinki. Ale mimo, że kocham kamerę, naprawdę i zawsze tęsknie za próbami w teatrze, za tą atmosferą, za spektaklami.  Tak aktorstwo to mój wymarzony zawód.

 

Gdybyś miała coś zmienić w swoim życiu co by to było?

 

Chciałabym żebyśmy mieli takie miejsce z ogródkiem, do którego możemy pojechać z Zosią i uciec z miasta, a najlepiej domek na plaży w Chorwacji (śmiech) Chyba datę urodzin. Bliźnięta to najgorszy znak pod słońcem, jaki może być. Miewam zmienne nastroje. W jednej godzinie jestem zwycięzcą, a w następnej załamuję się. Dobrze, że przynajmniej mój mąż jest Wodnikiem.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?