Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

ALINA JANOWSKA; GADAŁAM SAMA Z SOBĄ

Opublikowany 2017/11/24


z ALINĄ JANOWSKA rozmwaiała rok 2012- Teresa Gałczyńska
FOTO:FAKTz ALINĄ JANOWSKA rozmwaiała rok 2012- Teresa Gałczyńska FOTO:FAKTWyjątkowo bliska polskiej publiczności i niezwykle sympatyczna aktorka polskiego kina, teatru, telewizji i estrady. Jej kariera zaczęła się od tańca i piosenki. Na wielki ekran trafiła przez przypadek: ćwicząc grande batman, w Teatrze Syrena omal nie kopnęła przechodzącego właśnie mężczyzny, który zapytał -Czy chciałaby zagrać w „Zakazanych piosenek”. Tak trafiła do filmu. Potem była Basia ze „Skarbu”, Irena w – „Wojnie domowej” i po dziesiątkach filmów i seriali Eleonora Gabriel w „Złotopolskich”. Prywatnie jest matką Agaty, Michała i Kasi oraz babcią czworga wnucząt.

 

Pani ojciec był wojskowym, w domu panował żołnierski dryl?

W zasadzie panowała radość i miłość, ale pamiętam też, że raz Wituś – mój brat dostał lanie, bo nie chciał mówić pacierza. Bardzo wtedy płakałam i prosiłam, żeby zostawił go w spokoju. Tatuś- był z wykształcenia inżynierem- rolnikiem, pedagogiem, dyrektorem szkół rolniczych i leśnych. Był wysokim, przystojnym mężczyzną. Wstawał o świecie i kładł się z kurami. Chodził w swoich wysokich butach, do konnej jazdy, które sam sobie zrobił. Karmił nas, jak zwierzęta, żebyśmy byli zdrowi wszystkimi z dostępnych wtedy kasz, co zostało mi do dzisiaj, bo na śniadanie jem kaszę.

Skąd zatem u Pani talent aktorski i taneczny?ZAKAZANE PIOSENKIZAKAZANE PIOSENKI

Tatuś miał również liczne talenty artystyczne. Grał na fortepianie i na okarynie, pięknie rysował- szczególności konie. Miał niecodzienne zdolności manualne. Nauczył mnie np. pleść pierścionki ze słomy. Potrafił do złudzenia naśladować czyjeś ruchu i sposób mówienia. Doskonale parodiował swoich przyjaciół, znajomych, Zresztą podczas licznych wizyt w naszym domu produkowaliśmy się przed gośćmi wszyscy. Tato grał na pianinie walca z Damy Pikowej. Mama z wykształcenia śpiewaczka, którą tatuś poznał w teatrze „Nowości” i która po ślubie kościele Zbawiciela rzuciła swój zawód- w domu śpiewała swoje arie i współczesne tanga, akompaniując sobie na fortepianie. A ja tańczyłam.

Nie mówiła Pani wierszy tylko tańczyła?

Odkąd pamiętam zawsze chciałam tańczyć! Pamiętam, jak tato przywiózł mi z jakiejś podróży służbowej, z Krakowa patefon firmy Odeon, z taką dziwną korbką do nakręcania. Była na nim naklejka z foksterierem- na sam ten widok skakałam z radości. A na co dzień…? Nie chowaliśmy się w żołnierskim drylu, ale porządek musiał być. Tak, tak…
Więc po całusy biegliście do mamy..?

Rzeczywiście, jeśli zdarzał się klaps od taty, to po pieszczoty do niej.Mama była ciepła, słodka, ale przede wszystkim dobra. Była ufnie nastawiona do świata i ludzi, niezwykle radosna, ciągle śpiewała trali, tra la… Pisywała też zabawne wierszyk na różne, rodzinne uroczystości, tego się od niej nauczyłam. Bardzo ją kochałam. Nauczyła nas wrażliwości na piękno przyrody, dlatego z wielką łatwością opuściła po ślubie Warszawę i wyjechała ze swoim Stasiem na wieś

Dzisiaj sama jest Pani mamą, babcią, ale pani córki mieszkają zagranicą, syn w Krakowie. Nie jest Pani smutno, że dzieci są tak daleko?

Boleję nad tym ogromnie. Córka z pierwszego małżeństwa- Agata, mieszka ze swoimi dziećmi: Julką i Olą pod Bostonem, a Kasia z Tomkiem i Weroniką w okolicach Nowego Jorku. Obie żyją w Ameryce. W Polsce jest tylko mój syn Michał. A, że jestem z natury gadatliwa, gadam sama z sobą. Najpierw pytam: -Dlaczego masz im za złe, że wyjechali i ciebie tu zostawili? I zaraz ich tłumaczę: - Przecież mówią teraz biegle w kilku językach. Twój wnuczek Tomek jest pierwszym matematykiem w klasie. Nie możesz mieć do nich żalu i myśleć tylko o sobie. Ale i tak jest mi smutno. Wtedy udaję się do „ swojej trumny”.

Słucham…?Foto: ZŁOTOPOLSCY Galeria BIGFoto: ZŁOTOPOLSCY Galeria BIG

Tak nazywam miejsce, gdzie oglądam telewizję i tam zasypiam. Ale czasami dzieci odwiedzają mnie .

Na szczęście ma Pani przy sobie nieodłącznego przyjaciela, Czy to mąż zaprojektował Wasz piękny dom i kominek?

Tak. Mój przystojny i dużo bardziej utalentowany ode mnie mąż Wojciech Zabłocki jest świetnym architektem i to on zaprojektował ten duży dom z myślą o całej naszej rodzinie, abyśmy wszyscy byli w kupie. Wszystkim tego życzę, aby rodziny były w komplecie.

No, ale przynajmniej kominek przypomina trochę domowego ogniska…?

Najwięcej ciepła dostaję od swojej gosposi Jany/ Janina/, która pochodzi z Lwowa. Zna całą elektronikę, więc pod tym względem jest kilka razy mądrzejsza ode mnie. Poza tym sprząta, gotuje, słowem ułatwia mi życie. Jest aż za bardzo uporządkowana i zorganizowana. Żałuję oczywiście, że dzieci nie mieszkają bliżej… Ale w tym domu? Nie sądzę, żebyśmy mogli żyć razem. Pewnie byśmy się pozabijali. Jesteśmy zbyt dużymi indywidualnościami /śmiech/ Każde z nas ma swój charakterek. Musielibyśmy mieć napraaaaaaaaaaaawdę barrrrrrrrrrrdzo duży dom. Nie, nie…Nasz nie jest, aż taki duży.

Dziękuję za rozmowe, a dom jest naprawdę piękny.

Rok 2012.

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?