Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Halina Głuszkówna: Poznali się w łóżku u Tyrmanda

Opublikowany 2015/12/20

Odeszła 12 listopada 2012 r. Poznałyśmy się w Teatrze „Syrena” i na długo pozostała w mojej pamięci – jako znakomita aktorka, dama i dobra przyjaciółka. Podczas ostatniej naszej rozmowy na kilka miesięcy przed jej śmiercią była rozżalona, że nie gra już w teatrze, a tylko od czasu do czasu w radiu.

Halina GłuszkównaHalina Głuszkówna- Słuchowisko „w Jezioranach” bardzo mi w życiu pomogło - mówiła Halina Głuszkówna  -radiowa Wanda Jabłońska, której to postać istnieje na antenie od samego początku, od 1960 roku. Podobno Andrzej Mularczyk stworzył tę radiowa powieść specjalnie dla niej.

 

Halina urodziła się w 1923 r.  w Warszawie. Już w przedszkolu była gwiazdą dziecięcych przedstawień, ale o aktorstwie- jako zawodzie, świadomie pomyślała dużo później. W gimnazjum uczyła się u Haliny Gepnerówny, ale matura zdawana podczas okupacji nie rokowała dużych szans na  spełnienie marzeń zawodowych. Po wojnie pojechała z rodzicami do Łodzi. Idąc, któregoś dnia ulicą zobaczyła afisz szkoły teatralnej i długo nie namyślając się postanowiła złożyć papiery.  Egzaminy wstępne odbywały się za dwa dni, a ona nie miała repertuaru.  Postanowiła powiedzieć jedyny wiersz, jaki pamiętała ze szkoły  o marszałku Piłsudskim; „hej, hej komediancie, miły wodzu mój”. Komisja zamilkła, a ciszę przerwał Aleksander Zelwerowicz, który uwielbiał Marszałka- Znakomicie, znakomicie  jesteś przyjęta.

Zelwerowiczowi – jak mówiła- zawdzięczała wszystko. Po ukończeniu szkoły teatralnej zatrudniłam się u Erwina Axera w Teatrze Kameralnym w Łodzi , gdzie debiutowała w „Szkole żon”-  rolą Anusi, grając z samym Woszczerowiczem. A tacy ludzie, jak on- to osobowości nie do zapomnienia.- wspominała aktorka.

 

Wkrótce  przeniosła się do Warszawy,  do Teatru Narodowego, gdzie spotkała Irenę Eichlerównę- prawdziwą  gwiazdę, która ją bardzo polubiła.  Eichlerówna należała do tych wielkich aktorek, którym nie przeszkadzała uroda młodszej koleżanki. Sama była piękna, więc nie miała kompleksów.  Halina zagrała tam  min: Zosię w Krakowiakach i Góralach, otrzymując doskonałe recenzje. Jakiś czas pracowała również w teatrach :Dramatycznym, Buffo, ale najdłużej, ponad 20 lat była związana z teatrem „Syrena” za dyrekcji Witolda Fillera. Grywała zwykle osoby z wyższych sfer, bo do takich postaci była niemal stworzona: wysoka, piękna, o nienagannej  prezencji, klasie i manierach,  wystarczyło, ze pojawiała się na scenie i była damą. Jest nią zresztą po dziś dzień. Nikt chyba nie pamięta Halinki nieuczesanej, nie dopieszczonej w ubiorze i makijażu w najdrobniejszych detalach i szczegółach.

      Nic dziwnego, że Andrzej Mularczyk- Wandzie Jabłońskiej, bardzo ważnej księgowej nadał rysy prywatne aktorki, która  „W Jezioranach” również jest wielką strojnisią. - Mularczyk rządzi moim życiem- śmieje się aktorka- moja postać, o której zawsze było głośno  uczestniczy w nocnym życiu Jezioran. Kocham Wandę i naprawdę lubię wieś. W słuchowisku Wanda  miała kilku mężów,  Halina Głuszkówna w życiu prywatnym cale życie kochała tylko jednego -Jerzego Rychlewskiego inżyniera, związanego z handlem zagranicznym.

 

Poznała go dzięki pisarzowi  Leonardowi Tyrmandowi. Pewnego dnia znalazła się na prywatce u Tyrmanda, który właśnie w tym czasie zaczął pisać „Złego”. Jak pamięta było duszno, nudno, siedziała popijając poncz, na jedynym , dostępnym meblu do siedzenia czyli łóżku, gdy nagle otworzyły się drzwi…-  i  wszedł Archanioł o niebieskich oczach,  wysoki, piękny, w  jasnym garniturze.  Pomyślałam: Boże- czy on jest prawdziwy?  Jerzy od razu rozpoznał Halinę, którą widział w jakiejś sztuce u Axera, więc po chwili nie namyślając się długo poprosił ją do tańca. - Trochę wypiłam, więc bałam się, że stracę równowagę, ale on był taki silny powiedział: - Niech pani mnie chwyci mocno za szyję, to pani się nie obali. - Tak mnie ujęło jego poczucie humoru, ze od razu się w nim zakochałam, a niedługo potem- miałam 26 lat wzięliśmy ślub.

 

A, jak go pytano -gdzieś poznał Halinkę zawsze powtarzał – „No, jak to gdzie? W łóżku u Tyrmanda.  Ich dom był domem otwartym. Można było ich odwiedzać o każdej porze dnia i nocy, a goście zawsze wychodzili zachwyceni, bo widać było, że gospodarze kochają ludzi i zwierzęta. W ich domu zwykle były koty i psy rasy jamniki.-  Jeden z jamników wabił się Boluś. Pewnego dnia poszliśmy na spacer i  nagle widzę, ze pies mi się gdzieś ulotnił, więc wołam: Boluś, Boluś,  A wtedy - panował  wówczas wszechmocny-  Bolesław Bierut- podszedł do męża jakiś mundurowy i biedny bardzo długo musiał się tłumaczyć…./śmiech/

 

Mąż odszedł 15 lat temu, kilka lat przed jej śmiercią- ona nadal go kochała i wierzyła, że  nadal się nią opiekuje. Żyła wspomnieniami, których miała wiele- wspólnie zwiedzili przecież pół świata. A, że  oboje lubili podróżować, wszystkie pieniądze przeznaczali na podróże.

Jurek znał świetnie niemiecki i o dziwo węgierski, porozumiewał się także w innych językach, a przede wszystkim ubóstwiał i kochał swoją żonę. - Był piękny wewnętrznie , zewnętrznie i był mną zachwycony choć na to nie zasługiwałam. Przed Jurkiem wielu mężczyzn starało się o jej rękę i przyznaje, ze bardziej lubi płeć brzydką od pięknej, dlatego zawsze miała większe zaufanie do mężczyzn. - Po prostu zawsze mnie bardzo i szczerze lubili.

Nigdy nie żałowała, że nie miała dzieci. Sama była jedynaczką i nigdy nie brakowało jej towarzystwa, tak jest do dziś. Zawsze marzyła o wielkie miłości i to marzenie się spełniło. To dla niej jej mąż zaczął robić wielką karierę w handlu zagranicznym. – Pieniądze nigdy nie miały dla mnie znaczenia. Zawsze powtarzam, ze najważniejsza w ludziach jest dobroć. A dramat- to śmierć mojego męża.

Jej mieszkanie w centrum Warszawy przypominało muzeum: pełno w nim  było obrazów, pamiątek rodzinnych i atmosfery, którą tylko stworzyć potrafiła Halinka. A, jak jej było smutno przywoływała pamięć męża, siadała w jego pokoju, włączała muzykę poważną, którą tak kochała i zatapiała się we wspomnieniach.

Teresa Gałczyńska

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?