Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

MATYSIAKOWIE – Fenomen przełomu wieków

Opublikowany 2016/03/13

Minęło właśnie 55 lat od czasu, gdy 15 grudnia 1956 r. o godz. 20. 35 na antenie Polskiego Radia  wybrzmiał pierwszy dźwięk, pojawił się pierwszy głos i odcinek prawdziwej polskiej rodziny z ulicy Dobrej w Warszawie - Państwa Matysiaków. Początkowo mieli nazywać się Bardzodobrzy.

By Zygmunt Januszewski - "Kulisy Radia" by Maciej Kwiatkowski published by Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1973, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6797627By Zygmunt Januszewski - "Kulisy Radia" by Maciej Kwiatkowski published by Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1973, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6797627

 Ostatecznie zdecydowano się na Matysiaków. Rodzina Matysiaków podtrzymywała Polaków na duchu w powojennej odbudowie zniszczonej stolicy. Uczyła kochać, dodawała otuchy w momentach zwątpienia, ukazywała wartość tolerancji i zwykłej ludzkiej dobroci. Poruszała problemy obyczajowe i społeczne.     

     

Na pomysł  pisania powieść radiowej Matysiakowie wpadli radiowcy i  dramaturdzy: Jerzy Janicki, Stanisław Stampf’l i Władysław Żesławski. W 1960 r. do zespołu twórców dołączyła Dżennet Połtorzycka-Stampf’l współpracując przez jakiś czas z piszącymi dialogi: Januszem Domagalikiem i Jerzym Ofierskim.  W 2007 r.  do Dżennet Połtorzyckiej dołączył najmłodszy z  autorów – Janusz A. Dziewiątkowski, który jest również pomysłodawcą wystawy w Muzeum Woli, gdzie uroczyście świętowano jubileusz 55-lecia. Oto, jak wspomina swoje początki w rodzinie Matysiaków:

 

Moje radiowe życie zaczęło się od „Matysiaków”. Był rok 2001, gdy ogłoszono „Dzień otwarty Polskiego Radia”. Byłem już wówczas dyplomowanym polonistą i bibliotekarzem, kontynuowałem studia doktoranckie na UW, a że radio pasjonowało mnie od dziecka i słuchałem „Matysiaków”- postanowiłem spotkać się z radiową rodziną. I tak poznałem tam m.in.: Ludkę Łączyńską, Ryszarda Barycza oraz Stanisławę Grotowską - która była wówczas reżyserem słuchowiska. To od niej dostałem zaproszenie do Teatru Polskiego Radia na nagranie. Przy okazji wymyśliłem sobie, że napiszę  artykuł do „Życia Warszawy” na 45-lecie audycji. Udało się. Artykuł się ukazał, a ja wyjechałem na jakiś czas za granicę. Po powrocie znowu zjawiłem się u Steni Grotowskiej. Czułem bowiem, że teatr radiowy zaczyna mnie wciągać. To ona skontaktowała mnie z dyrektorem Teatru PR - Januszem Kukułą, który zaproponował mi współpracę. Byłem człowiekiem z zewnątrz, jak to mówią - z ulicy, bez radiowego doświadczenia i dziennikarskiego warsztatu. Poza tym niełatwo było wtedy znaleźć ciekawą pracę. Dostałem jednak kredyt zaufania. Zacząłem regularnie bywać w radiowych studiach, a Matysiakowie – stali się moją drugą rodziną. Podobnie zresztą jak aktorzy i cały zespół realizujący powieść. 

 Stenia pierwsza zaproponowała, żebym spróbował coś napisać, żeby się sprawdzić. Nieśmiało podszedłem do tego zadania, znałem bowiem dokonania pana Janickiego i pani Połtorzyckiej, ale napisałem roboczy odcinek. Spodobał się. W międzyczasie zaszły pewne zmiany. Pan Janicki zaczął przebąkiwać o planach wygaszenia powieści – być może czuł się zmęczony, a nawet znużony, pisaniem audycji przez 50 lat. Na szczęście Dżennet Połtorzycka nie dała za wygrane. Był koniec lata 2006 roku, kiedy dostałem od niej propozycję współpracy przy tworzeniu konspektów, a od 2007 roku - możliwość pisania kolejnych odcinków. I tak pozostało do dzisiaj. A że mieszkamy prawie po sąsiedzku, mamy okazję do częstych spotkań i długich dyskusji nad kolejnymi odcinkami. Cenię sobie tę przyjaźń ugruntowaną wspólną pracą, chociaż jest to praca wymagająca ogromnej skrupulatności, koncentracji i samodyscypliny. Mam świadomość, że każdy mógłby jej podołać. Żeby przygotować co tydzień odcinek do emisji, trzeba być dyspozycyjnym, nie można sobie pozwolić na długie  wyjazdy czy choroby. Taki odcinek trzeba od początku do końca wymyślić, a potem siąść i napisać. My piszemy każde osobno, wspólny jest tylko konspekt. Po napisaniu spotykamy się ponownie, uważnie czytamy swoje odcinki, poprawiamy i… zastanawiamy się, co dalej. Co wydarzy się w życiu naszych powieściowych bohaterów?

 

Między aktorami istnieje różnica pokoleniowa / Dżennet Połtorzyska – dziennikarka, pisarka Odznaczona Krzyżem Odrodzenia Polski ur. 1924 r., Janusz Dziewiątkowski  ur. 1975 r/. nic dziwnego, ze Janusz na początku miał obawy czy się dogadają, ale wszystko przebiega pomyślnie. W „Matysiakach” zawsze poruszane były sprawy obyczajowe i  społeczne. Niemal całe wykłady były im poświęcane i do czasu istnienia cenzury,  nie wszystko się podobało. – Gdy Stach Matysiak miał wziąć  ślub z Wisią, ceremonię zrobiliśmy poza odcinkiem, bo na antenie nie przeszedłby ślub kościelny - wspomina walkę z cenzurą Dżennet Połtorzycka-Stamf’l.  A że stolica jest główna bohaterką powieści, poruszane w niej były nie tylko ochrona środowiska, przyroda, ale z czasem problemy, którymi żyli na chwilę obecną Warszawiacy.  – Staramy się nie zahaczać o politykę, ale ostatnio nie mogłem się oprzeć, żeby nie wtrącić dwóch zdań na temat obchodów Święta Niepodległości, który okazał dniem wstydu zdradza Janusz A. Dziewiątkowski. Zajścia w Warszawie komentowali Gienek i Wisia.

  

Pan Janusz żyje losami rodzinny Matysiaków. Dlatego o wystawie z okazji 55 rocznicy myślał już od paru lat. Uznał, że byłby to doskonały sposób na uhonorowanie wielu autorów Matysiaków, aktorów i całego zespołu realizatorów audycji. - Na 50- lecie władze Polskiego Radia źle nas potraktowały. Prócz  małej wzmianki i okolicznościowego odcinka nic nie przygotowano. Zupełnie jakby Polskie Radio wstydziło się tej audycji - mówi J. Dziewiątkowski -Zgłosiłem, więc pomysł wystawy na 55- lecie dyrektorowi  J. Kukule i otrzymałem pełną akceptację. Gdyby jednak nie Archiwum PR, które przygotowało materiały, scenariusze, nagrania, zdjęcia, i wiele życzliwych osób, które się w to dzieło zaangażowały - samemu nigdy by mi się  nie udało. Na Woli, w dwóch obszernych salach zbudowaliśmy trzy mieszkania Matysiaków stylizowane na lata 50-te, 70. i 90. Są tam pamiątki związane z naszymi bohaterami, m.in. trąbka Stacha Matysiaka, wędki pana Józefa, czy maszyna do szycia Zosi Kotlarzówny. Ci, co słuchają kiedyś i teraz, to wiedzą, o co chodzi. Na wystawie nie zabrakło też kącika poświęconego naszym wiernym słuchaczom, bez których nie byłoby „Matysiaków”.

 

Nic dziwnego, że słuchowisko nadawane w każda sobotę, od 55 lat stało się fenomenem na skalę światową i nadal przyciąga słuchaczy, którzy  z rodziną „Matysiaków po prostu identyfikują się .  Ci starsi, w  listach proszą o radę  wysyłają prezenty na imieniny. A prezentowane tam wartości takie jak: miłość, przyjaźń, dobroć, tradycje i zasady, który emanują bohaterowie przyciągają do radioodbiorników młode pokolenia.

 

 Teresa Maria Gałczyńska                 

 _________________________________________________________________________________________                                      

 W latach1956-2011 wyemitowano ponad 2800 , półgodzinych odcinków „Matysiaków”

  • Przewinęło się blisko 400 aktorów m.in.: T. Janczar. S. Friedmann,  D. Szaflarska, T. Łomnicki, S. Celińska, E. Krakowska, M. Siudym, J. Jędryka,
  • Seniorów grali: Stanisława Perzanowska i Jan Ciecierski
  • Pierwszym reżyserem był Zdzisław Nardelii, potem Stanisława Grotowska, od 2009  Waldemar Modestowicz
  • Do PR wpłynęło ok. 2 milionów listów i kartek okolicznościowych

________________________________________________________________________________

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?