Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Zbigniew Buczkowski: PAMIĘCI OJCA

Opublikowany 2017/05/07

PYTANIE: Jak dalece brak ojca wpłynął na Jego życie?

Zbigniew Buczkowski, fot. By Ja Fryta - Zbigniew Buczkowski, CC BY-SA 2.0, źródło: WikipediaZbigniew Buczkowski, fot. By Ja Fryta - Zbigniew Buczkowski, CC BY-SA 2.0, źródło: WikipediaZe Zbyszkiem Buczkowskim

Rozmawia Teresa Gałczyńska

 

Wierzysz w porzekadło… ‘Co komu pisane…”?

 

Jak najbardziej! Wielokrotnie mogłem się o tym przekonać, że plany planami, a przeznaczenie, przeznaczeniem . A już ewidentnym na to przykładem jest śmierć mojego ojca- Mariana Buczkowskiego- kapitana DC3 tragicznego lotu z 16 listopada 1951 roku. Zanim doszło do tej katastrofy ojciec kilkakrotnie uciekał śmierci: we Lwowie wyskoczył z kolumny transportującej jeńców oficerskich do obozu zagłady. Tym razem mu się nie udało. Widocznie tak mu było przeznaczone.

 

 Miałeś osiem miesięcy, gdy zginał ojciec. Kiedy dowiedziałeś się  o szczegółach tej katastrofy?

 

 Mama unikała tego tematu, zawsze podkreślała, jakim był cudownym człowiekiem. O katastrofie powiedziała mi, jak już byłem nastolatkiem, ale nigdy nie chciał wskazać miejsce tego zdarzenia. Dowiedziałem się, że miało to miejsce w Tuszynie dopiero trzy lata temu i już, jako dorosły człowiek postanowiłem tan pojechać. Smutne to było i przykre, bo poza szczerym polem nic tam nie było, żadnego upamiętnienia tego faktu.

 

To wtedy powziąłeś decyzję o upamiętnieniu tego wydarzenia w listopadzie ur.?

 

Sam jestem ojcem. Pomyślałem, że nie mogę tego tak zostawić, chociażby ze względu na jego wnuki. Zdecydowałem, że musi mieć przynajmniej tablicę. Szczególnie, że przy okazji tej pierwszej wizyty poznałem wielu życzliwych ludzi, którzy postanowili mi w tym pomóc: Burmistrz Tuszyna przeznaczył miejsce  w miejskim, malutkim parku , gdzie stanął: 4 tonowy pomnik – głaz na podmurówce, na którym widnieje mosiężna tablica z niebieskim śmigłem samolotu ufundowana przez Polskie Linie Lotnicze.  Odbyła się piękna uroczystość, pogoda dopisała, przyjaciel kapitan przyleciał samolotem, aż z Piotrkowa Trybunalskiego i zrobił  rundę nad obeliskiem. Potem cała moja rodzina; żona, siostrzenica ojca, moja siostra cioteczna ii wszyscy goście zostali przeze mnie  zaproszeni do restauracji. Mam poczucie spełnienia obowiązku i jestem dumny, że pamięć wszystkich ofiar nawet po tylu latach,  została w końcu upamiętniona.  Teraz dopiero mam spokojne sumienie.

 

Zapewne solidaryzujesz się z rodzinami katastrofy pod Smoleńskiem?

 

Doskonale ich rozumiem, chociaż z uwagi na cale nagłośnienie tej sprawy i honory myślę, że na pewno było im łatwiej. Mój ojciec zginął w lata 50-tych - czasach głębokiego w Polsce komunizmu. Dostaliśmy wtedy dziewięć dwusilnikowych samolotów DC 3, wersję amerykańskiej Dakoty w darze od ZSRR. W katastrofie pod Tuszynem  zginęło wówczas czterech członków załogi, w  tym mój ojciec i dwunastu pasażerów, którzy lecieli jednym z tych samolotów. Kto odważyłby się na ten temat pisać? Jedynie lokalne gazety zamieściły małą wzmiankę.  Nawet w archiwach LOT-u nie ma na ten temat żadnej informacji. To tak- jakby ten lot w ogóle się nie odbył.  Ale pierwsza katastrofa polskich linii lotniczych po wojnie, musiała być osnuta wielką tajemnicą.  Z relacji świadków i mojej mamy wiem, że ojciec był zmuszony do tego lotu. Przyleciał ze Szczecina, wylądował na lotnisku w Łodzi, na tak zwanym Lublinku i stwierdził, że maszyna nie nadaje do dalszego lotu. Ale, ponieważ na pokładzie znajdował się ważny prominent, który miał lecieć do Krakowa, więc nie było mowy o odwołaniu lotu. Podobno przyłożono ojcu broń do głowy: „Lecisz, albo ..!”  To były czasy totalnego reżimu. Najzwyczajniej został do tego lotu zmuszony. I tak, nie dość, że wystartował niesprawnym samolotem, podczas mgły. leciał zbyt nisko, 10 metrów nad ziemią. Jak mówią świadkowie, którzy to widzieli- silniki, aż  wyły, gdy zawadził o słup wysokiego napięcia. Przewody wkręciły się w śmigło, walnęło nim o ziemię i nastąpiła eksplozja.

 

Wychowywałeś się  bez ojca- co dla małego chłopca było najtrudniejsze?

 

Nieustanny brak ojca. Zazdrościłem swoim rówieśnikom grającym z ojcami w piłkę i nie raz , nie dwa łezka w oku mi się zakręciła musiałem wszystkiego uczyć się sam. W dodatku w domu się nie przelewało. Nie dostaliśmy od państwa żadnego odszkodowania, trzy pensje odprawy i tyle.

 

Razem była was czwórka. Miałeś jeszcze dwóch braci: Waldemara i Mariana. W dodatku wasz dom został zburzony. Jak, więc sobie radziliście?

Żyliśmy w biedzie,  w opłakanych warunkach, ale mama się nie poddawała. Poszła do ministra transportu  i ten się zlitował. Dali nam mieszkanie na Chełmskiej, a w tamtych czasach, gdzie wszędzie były gruzy- nowe mieszkanie z kuchnią i łazienką -to był prawdziwy luksus.

 

Twoje dzieci: Hania/1982/ i Michał/1984/ wychowywały się pełnej rodzinie. Nie miały już takich problemów. Jakie wartości starałeś się im przekazać?

 

Przede wszystkim ja i moja żona- Jola chcieliśmy im stworzyć dom, jakiego sam nie miałem- kochającą rodzinę. Robiliśmy wszystko, aby wyrosły na mądrych, dobrych i odpowiedzialnych ludzi. Nie zawsze mogłem im poświęcić tyle czasu, ile bym sobie życzył, bo też sporo pracowałem. Często wyjeżdżałem na plan filmowy, ale po powrocie zawsze  starałem się im wynagrodzić tę moją nieobecność. Uczyłem je wszystkiego co sam potrafiłem robić najlepiej. Po niespełna tygodniu już potrafiły pływać, grać w piłkę, jeździły dobrze na łyżwach. Dzisiaj wiem, ze nasze wysiłki nie poszły na marne. Córka jest mgr ekonomi, syn prawnikiem.

 

Podobno nagrałeś również płytę… Czy to nowa pasja?

 

Kiedyś miałem nawet niezły głos… Pewnie, gdyby nie został aktorem, to byłbym piosenkarzem.  Nie tak dawno zaproponowano mi nagranie płyty, z nowymi, specjalnie napisanymi dla mnie piosenkami. Początkowo nie chciałem się zgodzić , ale żona mnie przekonała, żebym przynajmniej spróbował. I udało się. „Obok kina”  do której tytułowej piosenki słowa napisał Jacek Cygan - to płyta dla mojej rodziny i przyjaciół. Nie spodziewam się, żeby przynosiła mi wielkie profity, ale taka miała właśnie być. Kameralna i ciepła.  

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?